Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie podmioty militarne faktycznie brały udział w niedawnym konflikcie zbrojnym w południowym Libanie?
  • Jaki jest formalny status relacji między Izraelem a Libanem w kontekście historycznym i obecnym?
  • W jaki sposób porozumienie o zawieszeniu broni dotyczy działań Hezbollahu?
  • Jakie obowiązki i wyzwania wynikają dla władz Libanu i jego armii z ogłoszonego rozejmu?
  • Jakie stanowisko zajmuje Izrael w kwestii swojej obecności wojskowej w Libanie po zawarciu porozumienia?
  • Jakie są początkowe społeczne i polityczne konsekwencje ogłoszenia zawieszenia broni dla mieszkańców Libanu?

„Właśnie przeprowadziłem owocne rozmowy z szanownym prezydentem Libanu Josephem Aounem i premierem Izraela Bibi (Beniaminem Netanjahu). Dwóch przywódców zgodziło się, by dla osiągnięcia pokoju między ich krajami oficjalnie ogłosić 10-dniowe zawieszenie broni” – napisał Donald Trump w swojej sieci społecznościowej Social Truth.

Umowa między obu państwami weszła w życie w piątek o północy. Jednak problem polega na tym, że obie strony, które podpisały umowę, nie walczyły ze sobą. Armia izraelska weszła do południowego Libanu, by chronić swój kraj przed atakami proirańskiego Hezbollahu, a nie armii libańskiej. Ta zaś zachowała neutralność w tym konflikcie.

Zawieszenie broni wynegocjowane bez udziału głównego zainteresowanego

Formalnie zaś od 1948 roku – od czasu ogłoszenia niepodległości Izraela – oba kraje znajdują się w stanie wojny. Obecnie walki wybuchły po zaatakowaniu Iranu przez USA i Izrael. Teherański sojusznik Hezbollah zdecydował się pomóc ajatollahom, co doprowadziło najpierw do wzajemnych ostrzałów, a potem do zajęcia przez izraelską armię południowego Libanu. Cahal jednak nie walczył z libańską armią.

Czytaj więcej

Ostrzeżenie od Hezbollahu po rozmowach Liban-Izrael. „Narodowy grzech”

Porozumienie, o którym poinformował amerykański prezydent zawarto na 10 dni, z możliwością przedłużenia. Trump zapowiada, że przywódcy obu państw spotkają się znów w Waszyngtonie dla dalszych rozmów, ale nie wiadomo kiedy. 

Premier Netanjahu ogłosił, że izraelska armia pozostanie w 10-kilometrowym pasie w południowym Libanie. Odmówił już jednak przeprowadzenia głosowania wśród członków swego rządu na temat rozejmu – jakiego domagali się niektórzy ministrowie. – Nasze siły pozostaną w strategicznych punktach w czasie zawieszenia broni – zapowiedział jednak.

Irański sojusznik Hezbollah sygnalizował podobno też chęć przestrzegania zawieszenia broni – nie wiadomo jednak, kto w jego imieniu podjął takie zobowiązanie. W ciągu ostatniego roku izraelskie służby specjalne i armia znacznie przetrzebiły szefostwo tej organizacji. Nie wiadomo więc nawet, czy obecni liderzy panują nad jej całością. Ale w odpowiedzi na informacje o zawieszeniu broni swoją zgodę uwarunkowali „całkowitym wstrzymaniem (izraelskich) ataków na całym terytorium Libanu” i „brakiem swobody przemieszczania się sił izraelskich”.

Mimo to po północy (gdy formalnie zaczął się rozejm) Hezbollah wystrzeliwał rakiety w stronę Izraela, a izraelska armia odpowiadała mu. W samym porozumieniu Izrael zresztą zachował sobie „prawo do podjęcia wszelkich niezbędnych środków samoobrony w dowolnym momencie przed planowanymi, nadchodzącymi lub trwającymi atakami”.

W obecnym porozumieniu o zawieszeniu broni zarówno Trump, jak i Netanjahu obarczyli władze Libanu koniecznością podjęcia „znaczących kroków”, by uniemożliwić „niezależnym grupom zbrojnym” atakowanie Izraela i jego wojsk. W ten sposób armia libańska została uznana za odpowiedzialną za utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa.

Czytaj więcej

Nadzieje i groźby. Wiele dzieje się wokół pokoju na Bliskim Wschodzie

Jej głównym przeciwnikiem będzie Hezbollah, irański sojusznik przeciwko któremu rozpoczęła operację izraelska armia. Jeśli zaś to ugrupowanie nie zgodzi się na rozejm, kraj znów stanie na progu wojny domowej między zdominowaną przez chrześcijan armią a szyicką społecznością, której przedstawicielem jest Hezbollah. Podobnie było w latach 80. ubiegłego wieku, gdy kraj na ponad dekadę pogrążył się w całkowitym chaosie walk wszystkich ze wszystkimi.

Radość w Libanie i masowy powrót uchodźców

Przy tym wszyscy, którzy znają region, uważają, że dzisiaj Hezbollah (nawet mocno osłabiony przez Izrael) jest nadal silniejszy od libańskiej armii.

„Mam nadzieję, że Hezbollah będzie działał właściwie i dobrze w tym ważnym okresie” – napisał jednak Trump.

Mimo niepewności i trwających (choć zamierających starć zbrojnych) uciekinierzy z południowego Libanu zaczęli już wracać do swoich domów. Jeszcze w nocy w leżącym na południu mieście Sydonie Libańczycy wylegli na ulice świętując przerwanie walk. Na pierwszą wieść o zawarciu porozumienia zaczęły się powroty uchodźców do swoich domów. A przed wojną uciekło tam prawie milion ludzi – około jednej piątej mieszkańców kraju.

Wszyscy jednak przestrzegają przed przedwczesną radością. „Hezbollah zatrzymuje swoją broń, wojska izraelskie pozostają na terytorium Libanu bez określonego terminu wycofania się, a zgodnie z porozumieniem Izrael może nawet kontynuować ataki na Liban” – podsumowała BBC.