Reklama

Wojna z Iranem. Beniamin Netanjahu dostrzegł „złotą okazję”

Premier Izraela Beniamin Netanjahu jest zadowolony z przebiegu wojny z Iranem. Ma ogromne wsparcie obywateli, co jednak nie przekłada się na wzrost jego popularności.
Czy Izrael czeka niekończąca się wojna z Iranem?

Czy Izrael czeka niekończąca się wojna z Iranem?

Foto: REUTERS

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie nastroje społeczne w Izraelu kształtują percepcję działań wojennych i pozycję polityczną premiera?
  • Które założenia strategiczne leżą u podstaw działań premiera Izraela w konflikcie z Iranem i jakie cele wyznacza?
  • Które kluczowe aspekty zagrożenia nuklearnego i rakietowego Iranu pozostają niejasne po interwencjach militarnych?
  • Jak działania zbrojne oddziałują na relacje Izraela z USA i na status regionalnych aktorów, w tym Hezbollahu?
  • Które czynniki polityki wewnętrznej i perspektywy wyborcze determinują decyzje rządu w trakcie konfliktów?

Po ubiegłorocznej, 12-dniowej wojnie Izraela i USA z Iranem wydawało się, że na horyzoncie pojawił się gwarantujący pokój i korzystny dla Izraela układ sił. Premier Benjamin Netanjahu zapewniał wówczas, że groźba atomowej zagłady państwa żydowskiego została usunięta. W dodatku sojusznicy Iranu z tzw. osi oporu zostali mocno osłabieni, zwłaszcza libański Hezbollah, w Syrii nastąpiła korzystna dla Izraela zmiana reżimu, a Hamas w Strefie Gazy został pokonany, chociaż nie złożył jeszcze broni. Jednak w ostatnich dniach lutego Netanjahu rozpoczął nową wojnę w przekonaniu, że – jak to ujął jeden z jego doradców – pojawiła się „złota okazja” na doprowadzenie do końca całej „misji”.

Irańskie ataki na cele na Bliskim Wschodzie (stan z 16 marca)

Irańskie ataki na cele na Bliskim Wschodzie (stan z 16 marca)

Foto: PAP

– Zlikwidujemy egzystencjalne zagrożenie, jakie stwarza terrorystyczny reżim w Iranie – zapewniał 28 lutego, w chwili gdy izraelskie samoloty atakowały już cele w Iranie. Zwycięstwo w tej wojnie miało być swego rodzaju końcem historii w postaci ostatecznego wyeliminowania zagrożenia militarnego ze strony reżimu ajatollahów. Czyli jedynego nieprzejednanego państwa na Bliskim Wschodzie, z którym porozumienie było niemożliwe, tak jak to miało miejsce z Egiptem czy Jordanią w dawnych czasach, a niedawno w formie tzw. Porozumień Abrahamowych z udziałem Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Sudanu i Maroka. Wojna jeszcze trwa, lecz premier przekonuje, że zmieniła wszystko na Bliskim Wschodzie. Na korzyść Izraela.

Czy wojna z Iranem w długiej perspektywie zaszkodzi relacjom Izraela z USA?

– Netanjahu uczynił ze sprawy Iranu zasadniczy element swej strategii od dekad, przekonując o konieczności podjęcia militarnej akcji przeciwko zagrożeniom ze strony tego kraju – mówi „Rzeczpospolitej” Beth Oppenheim z European Council on Foreign Relations (ECFR). Ze swej perspektywy odniósł więc niezaprzeczalny sukces w postaci wspólnych z USA działań militarnych przeciwko Iranowi. Jak przypomina Beth Oppenheim, udało mu się także wykoleić ostatnią próbę zawarcia porozumienia pomiędzy Iranem a USA w wyniku rozmów tuż przed rozpoczęciem bombardowań. Nie wszystko idzie w tej wojnie do końca po myśli premiera Netanjahu, zwłaszcza jeśli chodzi o ewentualną zmianę irańskiego reżimu, co miało gwarantować, iż Iran stanie się innym państwem, z którym będzie można jakoś ułożyć relacje.

Reklama
Reklama

– W gruncie rzeczy nie wiadomo, w jakim stopniu udało się zlikwidować zagrożenie atomowe ze strony Iranu, gdyż nadal nie wiadomo, co stało się z 450 kg wzbogaconego uranu, z którego w stosunkowo niedługim czasie można skonstruować ładunki nuklearne – mówi „Rzeczpospolitej” Avi Scharf z krytycznego wobec premiera dziennika „Haaretz”.

Czytaj więcej

Iran zapowiada zabicie izraelskiego premiera Netanjahu. „Jeśli wciąż żyje”

Nie jest też jasne, do jakiego stopnia zostały zniszczone zapasy irańskich rakiet oraz zdolności konstruowania nowych. Jego zdaniem, w sytuacji gdy nowym władzom Iranu uda się przetrwać, ich jedynym celem będzie dążenie do broni nuklearnej, gdyż jedynie tego rodzaju parasol może zapewnić Irańskiej Republice Islamskiej dalszą egzystencję. W sumie za jakiś czas Izrael czeka więc kolejna wyczerpująca wojna. Tak może być bez końca.

Netanjahu może mieć nadzieję, że zdobędzie urząd premiera po raz czwarty. Do chwili obecnej rządzi 18 i pół roku

–  Można odnieść wrażenie, że Izrael żyje iluzją, że w sytuacji taktycznej i militarnej przewagi osłabił wszystkich swych wrogów na tyle, że ma zagwarantowane bezpieczeństwo –  tłumaczy Beth Oppenheim. Wskazuje jednak na ryzyko dla relacji USA–Izrael, pomimo obecnej bliskiej współpracy między Trumpem a Netanjahu, w czasie gdy rośnie dwupartyjna frustracja w USA z powodu bezwarunkowego wsparcia dla Izraela, a głosy sprzeciwu stają się coraz głośniejsze w ruchu MAGA. –  Ta wojna ma potencjał, aby zwiększyć napięcia między USA a Izraelem w dłuższej perspektywie –  zauważa analityczka (ECFR).

Izrael prowadzi wojnę nie tylko z Iranem. Hezbollah w Libanie traci kły

Równocześnie Izrael prowadzi drugą wojnę z libańskim Hezbollahem. Nie jest on egzystencjalnym zagrożeniem dla państwa żydowskiego i wiele wskazuje na to, że nadzieje Izraela na trwałą likwidację zagrożenia ze strony wiernego irańskiemu reżimowi Hezbollahu są uzasadnione. Osłabiona w wyniku izraelskich nalotów zbrojna organizacja libańskich szyitów ma tym razem silniejszego niż do tej pory wroga w postaci libańskich władz, których siły zbrojne przystąpiły do rozbrajania bojowników Hezbollahu jako organizacji walczącej z Izraelem i tym samym zagrażającej suwerenności państwa libańskiego. Idzie to niemrawo, jednak w chwili zakończenia wojny Izrael zdecyduje się zapewne na inwazję lądową na południu Libanu. Tutaj Netanjahu będzie mógł prawdopodobnie zanotować pewien sukces.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Izrael chce unicestwić Hezbollah. Liban karany za Iran

Wybory w Izraelu. Na co liczy premier Beniamin Netanjahu?

Z Iranem jest inaczej. Wprawdzie działania rządu popiera zdecydowana większość obywateli Izraela, lecz nie przekłada się to na wzrost popularności premiera, i jego partii, Likudu. Zgodnie z niedawnym sondażem w dzienniku „Maariv” rządząca koalicja partii prawicowych z Likudem na czele może liczyć zaledwie na 50 miejsc w liczącym 120 osób parlamencie. Na sukces może liczyć opozycja, która ma w gruncie rzeczy podobny stosunek do wojny z Iranem i Hezbollahem. Rzecz w tym, że ortodoksyjne partie żydowskie, koalicjanci Netanjahu, jak Zjednoczony Judaizm Tory (UTJ) czy Szas, żądają zwolnienia ok. 80 tys. haredim, czyli ortodoksyjnych Żydów, z obowiązku służby wojskowej.

Czytaj więcej

Były wiceszef MSZ o wojnie z Iranem: Widać, że liderem nie są USA lecz Izrael

Z drugiej strony opozycja jest podzielona, co może zaważyć na wynikach wyborów. Powinny się odbyć pod koniec października, jednak pojawiają się głosy, iż Netanjahu może do nich doprowadzić wcześniej, po zakończeniu wojny. Tym bardziej że, jak wynika z sondaży Israel Democracy Institute, po 12 dniach wojny 81 proc. Izraelczyków wspiera działania przeciwko Iranowi. Wśród ludności żydowskiej odsetek ten wynosi nawet 93 proc. Za wojną jest nawet 65,5 proc. ludności arabskiej Izraela. Ponad dwie trzecie Żydów uważa, że irański projekt nuklearny i zagrożenie ze strony rakiet balistycznych można wyeliminować. Mniejszy, choć wciąż duży odsetek (61 proc.), uważa, że irański reżim można obalić. Arabowie są w tych sprawach dużo bardziej pesymistyczni. Tak czy owak Netanjahu może mieć nadzieję, że zdobędzie urząd premiera po raz czwarty. Do chwili obecnej rządzi 18 i pół roku.

Konflikty zbrojne
Siergiej Szojgu ostrzega: Żaden region Rosji nie jest już bezpieczny. Ukraińskie drony sięgnęły Uralu
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Konflikty zbrojne
Kolejny cios dla Iranu? Izrael twierdzi, że nie żyje wysoki rangą przywódca
Konflikty zbrojne
Raport Pentagonu: pijany generał zgubił w polskim pociągu tajne mapy
Konflikty zbrojne
Chiny wchodzą do gry. Jest oświadczenie MSZ w sprawie kryzysu na Bliskim Wschodzie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama