Donald Trump słabnie w sondażach, ale nadal pozostaje jedną z najbardziej wpływowych postaci światowej polityki. W nowym podcaście „Świat w skali makro” Bogusław Chrabota rozmawia z Philipem Earlem Steele’em, amerykańskim historykiem mieszkającym w Polsce, o religijnym wymiarze trumpizmu i o tym, dlaczego były prezydent USA wciąż utrzymuje lojalność dużej części wierzących Amerykanów.

Reklama
Reklama

Steele nie ma wątpliwości, że religijność Trumpa ma przede wszystkim wymiar instrumentalny. – On przecież sam nie jest chrześcijaninem, ani praktykującym, ani w ogóle – mówi. Przypomina też, że Trump „mówi otwarcie, że nigdy nie prosił o wybaczenie”.

Czytaj więcej

Trump i Putin rozmawiali o wojnie na Ukrainie. 9 maja zawieszenie broni?

Ewangelikalni wciąż przy Trumpie

Gość podcastu zwraca uwagę, że siła Trumpa nie bierze się z jego osobistej wiary, lecz z umiejętności trafienia do określonych środowisk religijnych. Chodzi przede wszystkim o chrześcijan ewangelikalnych, którzy – jak podkreśla Steele – stanowią ogromną część amerykańskiego społeczeństwa. W jego ocenie Trump zrozumiał, że politycznie bardziej opłaca mu się odwoływać do tej grupy niż do własnych prezbiteriańskich korzeni.

Historyk zaznacza, że dla wielu wierzących Amerykanów Trump pozostaje postacią opatrznościową mimo kolejnych kontrowersji. Według Steele’a aż 40 proc. amerykańskich chrześcijan jest gotowych wierzyć, że Trump jest „pomazańcem bożym”. To właśnie dlatego kolejne skandale – obyczajowe, polityczne czy wizerunkowe – nie zrywają jego więzi z religijnym zapleczem.

Czytaj więcej

Iran pogrąża Trumpa. Wojna wymyka się spod kontroli USA

„Demonkraci” i wojna kulturowa

W rozmowie pojawia się też wątek zielonoświątkowców i nurtu prosperity gospel, czyli przekonania, że sukces materialny może być znakiem bożej przychylności. Steele tłumaczy, że to ważny element współczesnej religijnej prawicy w USA. W takim świecie Trump jako miliarder i zwycięzca polityczny łatwo może być przedstawiany jako ktoś wybrany.

Gość Chraboty opisuje też skalę religijno-politycznej polaryzacji w Ameryce. Jak mówi, część środowisk związanych z Trumpem określa demokratów mianem „demonkratów”, sugerując wręcz ich związek z siłami zła. W tej logice polityczny spór przestaje być zwykłą walką partii, a staje się starciem dobra ze złem.

Czytaj więcej

Sondaż: Amerykanie unikają wiadomości o Trumpie. „Nie zajmuję się już tym”

Kto odwróci się od Trumpa

Steele nie wyklucza, że Trump będzie dalej tracił poparcie części Amerykanów, ale nie spodziewa się masowego odpływu jego religijnego elektoratu. Pytany przez Bogusława Chrabotę, kto odwróci się od niego najpóźniej, odpowiada jednoznacznie: „Ewangelikalni ostatni”.

Cała rozmowa pokazuje, że bez zrozumienia religijnego zaplecza trumpizmu trudno zrozumieć sam fenomen Trumpa. Nawet jeśli były prezydent USA słabnie politycznie, to wciąż pozostaje dla milionów Amerykanów kimś więcej niż tylko politykiem.