Reklama

Trump krytykuje Londyn ws. cieśniny Ormuz: Powinni się zaangażować z entuzjazmem

Donald Trump ostro skomentował postawę rządu Wielkiej Brytanii wobec sytuacji cieśninie Ormuz. Amerykański prezydent uznał za „fatalne” to, że Londyn nie podjął zdecydowanych działań w celu ochrony jednego z najważniejszych szlaków żeglugowych na świecie.
Donald Trump

Donald Trump

Foto: Reuters, Jonathan Ernst

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak prezydent USA ocenia zaangażowanie sojuszników w ochronę ważnych szlaków morskich?
  • Jakie są główne zarzuty wobec Wielkiej Brytanii dotyczące jej postawy w Cieśninie Ormuz?
  • Jak prezydent USA ocenia styl podejmowania decyzji przez brytyjskiego premiera?
  • Jakie oczekiwania stawia USA wobec swoich sojuszników w kwestii wspólnego bezpieczeństwa?

Prezydent USA Donald Trump zażądał od niektórych sojuszników – tych, do których trafia ropa drogą morską przez cieśninę Ormuz – by pomogli Stanom Zjednoczonym w odblokowaniu zamkniętej przez Iran cieśniny i w utrzymaniu jej drożności. 

Większość państw, do których zwracał się Trump, odmówiła. 

Wśród państw, które odmówiły zaangażowania się w wojnę na Bliskim Wschodzie, jest Wielka Brytania. 

Trump krytykuje brak zaangażowania Londynu

Trump zarzucił premierowi Wielkiej Brytanii, Keirowi Starmerowi, brak gotowości do wysłania okrętów, które mogłyby zabezpieczać transport morski w regionie. Według prezydenta USA brytyjski rząd powinien znacznie bardziej zdecydowanie włączyć się w ochronę żeglugi.

Reklama
Reklama

Podczas rozmowy z dziennikarzami Trump stwierdził, że już dwa tygodnie wcześniej sugerował brytyjskiemu premierowi wysłanie okrętów w rejon konfliktu, jednak – jak twierdzi – spotkało się to z niechęcią ze strony Londynu. Podkreślił przy tym, że Wielka Brytania jest jednym z najstarszych sojuszników Stanów Zjednoczonych, a Waszyngton od lat ponosi znaczące koszty związane z bezpieczeństwem sojuszników w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Czytaj więcej

Trump o „bardzo złej” przyszłości NATO. Radosław Sikorski: niepokojące, że mówił „oni”, a nie „my”

– Nie jestem zadowolony z Wielkiej Brytanii. Myślę, że być może się zaangażują, ale powinni to robić z entuzjazmem – dodał Trump.

Donald Trump: Premier Wielkiej Brytanii nadmiernie polega na doradcach

Prezydent USA ujawnił także fragment rozmowy telefonicznej, którą odbył z brytyjskim premierem w niedzielę. Według Trumpa Starmer poinformował go, że zamierza skonsultować decyzję z zespołem doradców, zanim zdecyduje o ewentualnym wysłaniu okrętów.

Trump skrytykował takie podejście, argumentując, że szef rządu powinien samodzielnie podejmować decyzje w kluczowych sprawach. W jego opinii premier nie potrzebuje dodatkowych konsultacji, by zdecydować, czy wysłać jednostki wojskowe, w tym okręty do zwalczania min morskich.

Reklama
Reklama

Amerykański prezydent zarzucił również Starmerowi nadmierne poleganie na opiniach doradców. W trakcie rozmowy z mediami wskazał, że sam nie potrzebuje podobnych konsultacji, by ocenić sytuację gospodarczą lub polityczną.

Powiedziałem mu: »Nie musisz się spotykać ze swoim zespołem«. U nas jest tak samo. Mogę ci powiedzieć, że kiedy to się skończy, ceny ropy spadną bardzo, bardzo szybko. Podobnie jak inflacja i wszystko inne – mówił Trump.

„Putin boi się USA, nie Europy”

Według prezydenta USA rosyjski przywódca Władimir Putin boi się wyłącznie Stanów Zjednoczonych. 

Od lat chronimy kraje z NATO, bo NATO to my. Możecie zapytać Putina – mówił Trump. - Putin boi się nas. Nie boi się Europy w ogóle. Boi się Stanów Zjednoczonych Ameryki i armii, którą zbudowałem w pierwszej kadencji – przekonywał. 

Konflikty zbrojne
Chłodna reakcja sojuszników na naciski Donalda Trumpa. „To nie jest nasza wojna”
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Konflikty zbrojne
„Chcesz policzyć palce?”. Wideo z Netanjahu obiega sieć po doniesieniach o zamachu
Konflikty zbrojne
Jak Donald Trump traci kontrolę nad wojną z Iranem
Konflikty zbrojne
Ukraina wykorzystuje doświadczenia z wojny z Rosją. Kraje Bliskiego Wschodu zgłaszają się do Kijowa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama