Strona rosyjska przekazała, że śmigłowiec Mi-24 został zestrzelony pociskiem przeciwlotniczym wystrzelonym z wyrzutni ręcznej.

Zginęło dwóch członków załogi, trzeci został ranny i został przetransportowany do bazy macierzystej.

W Armenii stacjonuje rosyjski wojskowy kontyngent lotniczy. Dowództwo bazy zajęło się ustalaniem odpowiedzialnych za zestrzelenie.

W wydanym później oświadczeniu ministerstwo spraw zagranicznych Azerbejdżanu przyznało, że to siły azerskie zestrzeliły rosyjską maszynę. W komunikacie zapewniono, że do "tragicznego incydentu" doszło przypadkowo. MSZ Azerbejdżanu wyraziło ubolewanie z powodu sprawy oraz gotowość wypłaty odszkodowania.

W poniedziałek Azerbejdżan ogłosił, że jego siły zajęły kilkadziesiąt osad na terenie Górskiego Karabachu. Walki w tym rejonie wybuchły półtora miesiąca temu.

W zeszłym tygodniu premier Armenii Nikol Paszynian postulował, by do strefy konfliktu zostały skierowane rosyjskie siły rozjemcze. Zażądał też od Moskwy "pilnych konsultacji" na temat "rodzajów i wielkości pomocy", jaką może ona zaoferować, by "zapewnić bezpieczeństwo" Armenii. Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych odpowiedziało wówczas, że skonsultuje się dopiero wtedy, gdy zostanie zagrożone terytorium Armenii.

Walki toczą się bowiem w rejonach formalnie należących do samego Azerbejdżanu, zajętych do 1993 roku przez oddziały ormiańskie walczące o niepodległość Górskiego Karabachu. Ten ostatni, choć ormiański, formalnie był rejonem autonomicznym w Azerbejdżanie.