Rosjanie zapowiadają ofensywę na Kijów. Straszenie czy realna groźba?

Rosjanie zapowiadają kolejną ofensywę – na ukraińską stolicę. Ale na razie mają kłopoty z kontynuowaniem ataku po zdobyciu Awdijiwki.

Publikacja: 28.02.2024 18:46

Kijów – czekając na barbarzyńców. Czy Rosjanie znów zaatakują?

Kijów – czekając na barbarzyńców. Czy Rosjanie znów zaatakują?

Foto: AFP

– W strefie odpowiedzialności naszej brygady w ciągu doby jest 17 (rosyjskich) ataków. Do okupacji Awdijiwki w ciągu dnia było ich pięć–sześć. (…) A teraz tylko od zmierzchu do świtu osiem ataków. Nie ma w tym jednak nic strasznego. Front wyrównał się i to nam pomaga. A Rosjanie są trochę w euforii – opisuje sytuację na froncie oficer ukraińskiej 59 Brygady.

Rosjanie nie dadzą wytchnienia wojskom ukraińskim

Ukraińcy cały czas jednak cofali się w stepie z Awdijiwki na zachód pod naciskiem Rosjan, tracąc kolejne, niewielkie wioski (do wojny było w nich do 100 mieszkańców). „Prawdopodobnie rosyjskie wojska będą kontynuowały próby ataków, by nie dać wytchnienia siłom ukraińskim. A to pozwoliłoby Ukrainie stworzyć mocniejszą linię obrony w bezpośredniej bliskości miasta” – prognozował amerykański Institute for the Study of War.

Z dachów ocalałych budynków Rosjanie mogą obserwować pole walki i koordynować zarówno ostrzał artylerii, jak i ataki lotnictwa.

Znaczną dominację w tym płaskim rejonie dała Rosjanom dzielnica sześciopiętrowych domów w zdobytej Awdijiwce. Z dachów ocalałych budynków mogą obserwować pole walki i koordynować zarówno ostrzał artylerii, jak i ataki lotnictwa.

Jednak te ostatnie – dające armii Kremla ogromną przewagę – zaczęły zawodzić. W ciągu dziesięciu dni Rosjanie stracili dziesięć samolotów, pozostałe przestały zbliżać się do linii frontu. Nie wiadomo, jak Ukraińcom udało się tego dokonać.

Część ich dowódców sugeruje, że na bezpośrednim zapleczu frontu pojawił się „wędrowny Patriota”, czyli wyrzutnie amerykańskiego systemu obrony, którego zasięg pozwala zestrzeliwać rosyjskie maszyny latające kilkadziesiąt kilometrów za linią walk. Po wystrzeleniu rakiet system błyskawicznie zmienia miejsce postoju.

– Zaczynają się bać – stwierdził oficer 59 Brygady.

Kreml zapowiada ofensywę na Kijów

W dodatku rzeźba terenu na zachód od Awdijiwki zaczęła być przeszkodą dla atakujących. Pojawiły się wzgórza obsadzone przez ukraińską piechotę, u ich podnóża znajduje się sieć strumieni i sztucznych zbiorników wodnych. Naturalna przeszkoda na razie spowolniła, a za chwilę zatrzyma rosyjskie natarcie.

Jednocześnie Rosjanie atakują zajadle na zachód od Bachmutu, ale na razie też bez rezultatu. Mimo to Moskwa i jej politycy znajdują się w stanie euforii. Od początku roku coraz więcej rosyjskich publicystów oraz polityków zaczęło przypominać o ukraińskiej stolicy i chęci jej zdobycia. Sądzą, że to mogłoby zakończyć wojnę (a w każdym razie ograniczyć ukraiński opór tylko do zachodniej części kraju), umożliwić utworzenie własnej, marionetkowej Ukrainy, a ponadto byłoby zemstą za poprzednią przegraną.

Czytaj więcej

Czy Rosja wkroczy do Naddniestrza? Mołdawia obawia się rakiet

– Gdzie się zatrzymamy? Nie wiem. (…) W Kijowie? Tak, pewnie powinien to być Kijów. Jeśli nie teraz, to za jakiś czas. (…) – mówił w zeszłym tygodniu były premier i prezydent Dmitrij Miedwiediew.

Nie widać jednak żadnych przygotowań do takiego ataku, podobnego do tego zakończonego klęską szturmu z lutego–marca 2022 roku.

– Już dwa lata nas straszą: przyjdą stąd, stamtąd. Już zmęczyło mnie odpowiadanie na te pytania – mówił szef ukraińskiego wywiadu, gen. Kiryło Budanow, na forum „Ukraina. Rok 2024”.

Rosyjski atak cały czas jest możliwy

Tyle że ukraińscy eksperci wojskowi sądzą, że taki atak jest cały czas możliwy. – Czy istnieje takie zagrożenie? Istnieje. Czy jest większe obecnie niż pół roku temu? Pewnie tak. Czy ta tendencja narasta? Pewnie tak – mówił działacz społeczny Taras Czmut.

Wojskowi wskazują jednak, że w pierwszym ataku w 2022 roku Rosjanie użyli ok. 30 tys. żołnierzy. Obecnie zaś północna granica jest umocniona, a wojsko tam stacjonujące – w gotowości. Nie dadzą się już okrążyć przez niebronioną „strefę Czarnobyla”. – Takiego zaskoczenia strategicznego i operacyjnego już nie mają. A to znaczy, że muszą zebrać znacznie więcej żołnierzy, do 100–120 tys. – sądzi były wojskowy Konstantyn Maszowec.

Wywiad ukraiński naliczył jednak tylko ok. 20 tys. rosyjskich żołnierzy w tym rejonie i jeszcze ok. 2 tys. białoruskich. To zdecydowanie za mało do prowadzenia takiego natarcia.

Wywiad ukraiński naliczył tylko ok. 20 tys. rosyjskich żołnierzy w tym rejonie i jeszcze ok. 2 tys. białoruskich

– Główne pytanie brzmi: jakie zadania przywódcy Rosji stawiają swojej armii? Jeśli ich celem jest tylko utrzymanie pod kontrolą tych terytoriów, które już mają (…), to wystarczy im zasobów. (…) Jeśli jakiejś mobilizacji nie ogłoszą po tzw. wyborach prezydenta Rosji, to znaczy, że wybrali właśnie taką strategię. A jak ogłoszą, to znaczy, że chcą czegoś spróbować w jednym–dwóch kolejnych kierunkach ataków – podsumowuje analityk Mykoła Beleskow.

Przy czym w grę nie wchodzi tylko Kijów. Część wojskowych uważa, że łatwiej byłoby Rosjanom uderzyć przez granicę w okolicach Sum i stamtąd w kierunku Dniepru. Możliwe jest też natarcie z północnego wschodu na Czernihów.

Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 780
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Konflikty zbrojne
Ostrzeżenie przed podróżami na Bliski Wschód. „Sytuacja jest nieprzewidywalna”
Konflikty zbrojne
Joe Biden ostrzega Iran. Prezydent USA użył jednego słowa
Konflikty zbrojne
Atak na Izrael. W stronę kraju wystrzelono kilkadziesiąt rakiet
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Konflikty zbrojne
Ukraińska ustawa o mobilizacji. Służyć na froncie aż do końca