Widmo wojny w kosmosie. Jak Rosjanie mogą wykorzystać broń atomową?

Stany Zjednoczone oskarżają Rosję o to, że chce rozmieścić broń atomową na orbicie okołoziemskiej.

Aktualizacja: 22.02.2024 06:14 Publikacja: 22.02.2024 03:00

Minister obrony Siergiej Szojgu na konsultacjach 20 lutego u prezydenta Władimira Putina

Minister obrony Siergiej Szojgu na konsultacjach 20 lutego u prezydenta Władimira Putina

Foto: Alexander KAZAKOV/POOL/AFP

Mimo zdenerwowania z tego powodu początkowo administracja prezydenta Bidena uspokajała opinię publiczną. – Nie mówimy o broni, która mogłaby zostać użyta przeciw ludziom lub spowodować zniszczenia na ziemi – zapewniał rzecznik amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, admirał John Kirby.

Waszyngton jednak zdecydował się poinformować o wszystkim swoich sojuszników. Jednocześnie Biden polecił rozpocząć rozmowy na ten temat z Kremlem, a sekretarz stanu Antony Blinken prosił ministrów spraw zagranicznych Indii i Chin, by wpłynęły one na Rosję i odwiodły ją od rozmieszczania broni w kosmosie.

Rosjanie mogą chcieć zagłuszać w kosmosie satelity przeciwników 

Taka próba byłaby złamaniem układu amerykańsko-radzieckiego z 1967 roku o nierozmieszczaniu broni masowego rażenia w kosmosie oraz rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 2019 roku o zakazie wysyłania tam jakiejkolwiek broni.

Czytaj więcej

Czego bać się bardziej - rosyjskiej broni atomowej w kosmosie, czy brytyjskich rakiet?

Sam Kreml od kilku lat prowadzi kampanię propagandową w tej sprawie, co pewien czas informując o zawarciu odpowiednich porozumień z różnymi państwami, nawet takimi, które nigdy nie posiadały kosmicznych ambicji, np. Sierra Leone czy Uganda.

Mimo to informacje amerykańskiego wywiadu są bardziej niż prawdopodobne.

Przedstawiciele NATO mówią, że satelity (przede wszystkim amerykańskie) dają państwom sojuszu ogromną przewagę na polu walki, głównie jako środki obserwacji i łączności. Jak są one ważne, pokazała wojna w Ukrainie. Rozpoczynając inwazję, Rosjanie wykonali hakerski atak na terminale ViaSat, przez które przechodziły linie komunikacyjne ukraińskiej armii. Kremlowi nie udało się ich ogłuszyć i oślepić, dlatego że Ukraińscy natychmiast zamienili je na Starlink Elona Muska.

Nikt z zachodnich wojskowych nie ma wątpliwości, że jeśli dojdzie do konfliktu z Rosją (ale też z Chinami), to pierwsze, co będzie chciał zrobić przeciwnik, to uniemożliwić pracę satelitów.

– Ona nie byłaby bezpośrednim źródłem zniszczeń – uspokaja ekspertka ONZ Almudena Azcarate Ortega, mówiąc o rosyjskiej broni w kosmosie. – To będzie coś w rodzaju zagłuszarki generującej szum na tej samej częstotliwości, na której pracuje system kosmiczny lub stacja odbiorcza – dodaje.

Czytaj więcej

USA informują sojuszników, że Rosja może wkrótce umieścić broń atomową na orbicie

Ponieważ jednak amerykański wywiad uważa, że rosyjska broń w taki lub inny sposób będzie używała energii jądrowej, wydaje się, że może to wyglądać trochę inaczej. – Raczej chodzi o to, że Rosja zamierza wystrzeliwać w kosmos nie broń jądrową, lecz sputniki, na których pokładzie będą instalacje jądrowe, mogące produkować wystarczająco energii, by za pomocą potężnych impulsów elektromagnetycznych „kasować” na dużych odległościach elektroniczny osprzęt satelitów przeciwnika – wyjaśnia z kolei ukraiński naukowiec Andrij Kołesnyk.

Ale to byłby miecz obosieczny. – Wszystko, co znajdzie się wokół takiego sputnika, będzie zagrożone, w tym i rosyjskie satelity. Ale też Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, gdzie znajdują się rosyjscy kosmonauci – dodaje.

Rosja przeprowadzała testy pocisków w kosmosie

Rosjanie zresztą omal nie uszkodzili stacji jeszcze w listopadzie 2021 roku (cztery miesiące przed inwazją na Ukrainę) w teście innego rodzaju broni, który był też ostrzeżeniem pod adresem Waszyngtonu.

Ich rakieta trafiła wtedy niedziałający, sowiecki jeszcze sputnik Kosmos-1408 na wysokości ok. 480 km nad ziemią. Z powodu chmury odłamków kosmonauci na stacji (w tym rosyjscy) musieli się chować w kapsułach ratunkowych. Bliżej orbity zniszczonego sputnika znajdował się chiński satelita, ale Pekin na nic się nie skarżył.

Próby zestrzeliwania sputników za pomocą rakiet trwały od 1985 roku, gdy USA i ZSRR dokonywały odpowiednich ataków. Do klubu „niszczycieli” w 2009 roku dołączyły Chiny. – Międzynarodowa Stacja Kosmiczna do dziś uchyla się od odłamków zniszczonego chińskiego satelity – mówił kilka lat temu rosyjski ekspert Wadim Łukaszewicz.

12 lat później Indie ogłosiły o swych kosmicznych ambicjach i też zestrzeliły własny, niedziałający sputnik.

W ubiegłej dekadzie Waszyngton szczególnie denerwowało testowanie przez Chińczyków rakiet mogących wzlatywać na ok. 40 tys. km nad ziemią, sięgając orbit amerykańskich wojskowych satelitów.

Orbitalne manewry

Poza rakietami dotychczas wiadomo też o testach innych sposobów niszczenia sputników ewentualnego przeciwnika. Dokonywała ich Rosja.

W 2019 roku jej sputnik zaczął manewrować w pobliżu kosmicznych aparatów innych państw i na ośmiu z nich pozostawił „wizytówki”. Tak twierdziła ówczesna minister obrony Francji Florence Parly, choć nie powiedziała, jak one wyglądały. Pięć lat wcześniej rosyjski satelita przeleciał nagle między dwoma sputnikami Intelsatu, ale szefostwu koncernu nie udało się uzyskać od Kremla żadnej informacji na ten temat, ani też przeprosin.

Czytaj więcej

Rosyjska broń nuklearna w Kosmosie? Putin i Szojgu: Nalegamy na przestrzeganie traktatów

Wtedy USA podejrzewały, że Rosjanie (a po cichu i Chińczycy) testują jakiś rodzaj broni laserowej do oślepiana cudzych satelitów, dlatego rosyjskie manewrowały w ich pobliżu.

Obecnie amerykańscy wojskowi nieoficjalnie przyznają, że nie mają sposobu przeciwdziałania ewentualnym atakom. Na razie Pentagon zmienił swój program kosmiczny i zamiast dużych satelitów umieszczanych na wysokich orbitach, zaczął wystrzeliwać niewielkie, tanie sputniki latające niezbyt wysoko nad Ziemią. Ponieważ będzie ich dużo, przeciwnikom nie uda się wszystkich zniszczyć.

Mimo zdenerwowania z tego powodu początkowo administracja prezydenta Bidena uspokajała opinię publiczną. – Nie mówimy o broni, która mogłaby zostać użyta przeciw ludziom lub spowodować zniszczenia na ziemi – zapewniał rzecznik amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, admirał John Kirby.

Waszyngton jednak zdecydował się poinformować o wszystkim swoich sojuszników. Jednocześnie Biden polecił rozpocząć rozmowy na ten temat z Kremlem, a sekretarz stanu Antony Blinken prosił ministrów spraw zagranicznych Indii i Chin, by wpłynęły one na Rosję i odwiodły ją od rozmieszczania broni w kosmosie.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Departament Stanu potwierdza. Rakiety dalekiego zasięgu na Ukrainie na polecenie Joe Bidena
Konflikty zbrojne
Komisja Europejska szykuje 14. pakiet sankcji. Kary dla przewoźników ropy i broni
Konflikty zbrojne
Prof. Andrzej Zybertowicz: Polska w Nuclear Sharing? W tym przypadku Rosja ma powody, żeby się niepokoić
Konflikty zbrojne
Ukraina zaatakowała Rosję rakietami dalekiego zasięgu. USA wysłały je "w tajemnicy"
Konflikty zbrojne
Łapówki i zdrada stanu w rosyjskim Ministerstwie Obrony. Zatrzymano zaufanego człowieka Szojgu