- Poczekamy i zobaczymy co się stanie, ponieważ nie jest tak, że chcemy angażować się w działania na Morzu Czerwonym. Ostatecznie jednak wolność żeglugi jest prawem międzynarodowym, które musi być chronione — powiedział Shapps w rozmowie ze Sky News, pytany o to czy Wielka Brytania przeprowadzi kolejne uderzenia na cele w Jemenie.
Dlaczego Brytyjczycy atakowali cele w Jemenie?
W ubiegłym tygodniu brytyjskie i amerykańskie samoloty przeprowadziły uderzenia powietrzne na cele w części Jemenu kontrolowanej przez rebeliantów Huti, co było reakcją na prowadzone przez Huti ataki na statki cywilne na Morzu Czerwonym.
Czytaj więcej
Zaatakowani przez Amerykę i jej sojuszników jemeńscy Huti nagle stali się wielkim graczem w konflikcie, który od stu dni przykuwa uwagę świata.
Huti od wielu tygodni atakują statki na wodach Morza Czerwonego i zapowiadają, że nie przerwą tych ataków dopóki Izrael nie powstrzyma ofensywy przeciwko Hamasowi w Strefie Gazy.
Zarówno Huti, jak i Hamas, są wspierani przez Iran.
W ostatnich godzinach Huti wystrzelili pocisk przeciwokrętowy w stronę niszczyciela USA na Morzu Czerwonym. Pocisk został strącony przez amerykański myśliwiec.
Brytyjski minister obrony mówi o „podjęciu decyzji, które muszą być podjęte”
Shapps oświadczył, że Wielka Brytania „na bieżąco” analizuje sytuację, jeśli chodzi o aktywność rebeliantów Huti.
- Powinni być świadomi, że jeśli nie przestaną (atakować statków na Morzu Czerwonym) wówczas, oczywiście, podejmiemy decyzje, które muszą być podjęte — podkreślił brytyjski minister obrony.
Huti uczestniczą w toczącej się od 2014 roku wojnie domowej w Jemenie. Kontrolują m.in. stolicę tego kraju, Sanę.