Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Gen. Walerij Załużny twierdzi, że ukraińska armia jest blisko przełamania n...
Jewgienij Prigożyn, jego zastępca Dmitrij Utkin (od jego pseudonimu Wagner cała grupa wzięła swą nazwę) i pięciu innych przedstawicieli kierownictwa Grupy Wagnera zginęło na pokładzie embraera, który rozbił się w obwodzie twerskim, w czasie lotu z Moskwy do Petersburga.
Źródła związane z Grupą Wagnera spekulują, że samolot został zestrzelony przez rosyjską obronę powietrzną. Maszyna miała zostać strącona przez dwie rakiety z zestawu S-300 w pobliżu jednej z rezydencji Władimira Putina.
Czytaj więcej
Denis Kapustin, dowódca Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego, formacji złożonej z Rosjan walczących po stronie Ukrainy, w nagraniu opublikowanym w czwa...
Prigożyn stał na czele puczu przeciwko ministrowi obrony Rosji, Siergiejowi Szojgu i szefowi Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej, gen. Waleremu Gierasimowowi, w czasie którego najemnicy Grupy Wagnera zajęli Rostów i ruszyli na Moskwę (kolumną idącą na Moskwę miał dowodzić Utkin). Pucz zakończył się porozumieniem wynegocjowanym przez przywódcę Białorusi, Aleksandra Łukaszenkę.
Wraz ze śmiercią Jewgienija Prigożyna pojawiły się obawy, jak zareagują na to jego najemnicy. - Ostrzegam przed wyciąganiem pochopnych wniosków. Najemnicy z grupy Wagnera zostaną zmuszeni do wyrażenia lojalności wobec Władimira Putina - ocenił w rozmowie z WP gen. Waldemar Skrzypczak. Zdaniem byłego dowódcy Wojsk Lądowych kontrolę nad wagnerowcami przejmie rosyjska armia. - Kto wśród nich miał w głowie jakiś plan ucieczki, miał taką możliwość, zrobił to po już nieudanym puczu w czerwcu - stwierdził.
Gen. Waldemar Skrzypczak: Wagnerowców przejmą inni dowódcy
W środowisku najemników musi panować zamieszanie, ponieważ część ich „kanałów informacyjnych” na Telegramie wezwała jednak do demonstracji w południe w niedzielę „na głównych placach miast”. Władze traktują poważnie groźby najemników. W noc po katastrofie ogłoszono alarm dla wszystkich służb mundurowych w Rostowie nad Donem. Mimo że zgodnie z porozumieniem sprzed dwóch miesięcy najemnicy powinni byli odjechać na Białoruś, w okolicy miasta wciąż są ich ośrodki szkoleniowe. Wszyscy boją się, że wagnerowcy mogą powtórzyć rajd na Rostów z 23 czerwca.
Czytaj więcej
Wraz ze śmiercią Jewgienija Prigożyna pojawiły się obawy, jak zareagują na to jego najemnicy.
Jednak według gen. Skrzypczaka część wagnerowców będzie działać w Afryce, a część, ze względów zarobkowych, podejmie służbę pod dowództwem rosyjskiej armii. - Jednak i tak jest to właściwie koniec wagnerowców jako formacji, która w pewnym momencie miała ambicje do samodzielnego działania. Najemników przejmą inni dowódcy - tylko ci sprawdzeni, lojalni wobec Kremla - stwierdził weteran operacji w Iraku.
Bez finansowania ze strony Prigożyna wkrótce najemnikom z Afryki zabraknie środków i będą musieli podejmować jakieś działania. Ale dzieli ich od Rosji znaczna odległość i konieczność dokonywania międzylądowań w Syrii, w której działa regularna rosyjska armia.