Galant skierował swoje ostrzeżenie do Hezbollahu i libańskiego rządu. Jak mówił Izrael nie zawaha się zaatakować Libanu jeśli sam zostanie zaatakowany.
Minister obrony Izraela do Libanu: Nie popełnijcie błędu
Po spotkaniu z przedstawicielami izraelskich sił zbrojnych minister apelował, by Hezbollah i władze Libanu "nie popełniły błędu". - Nie chcemy wojny, ale jesteśmy gotowi bronić naszych obywateli, naszych żołnierzy, naszej suwerenności - podkreślił.
Czytaj więcej
Siły Obronne Izraela poinformowały, że lotnictwo tego kraju zaatakowało kilka celów w południowym Libanie, związanych z działaniem Hamasu w tym reg...
- Nie zawahamy się użyć całej naszej siły, by zaatakować każdy metr (zajmowany przez Hezbollah) i Liban (...) i wrócić Liban do epoki kamienia - dodał. Zaznaczył, że Izrael dokona takiego ataku jeśli będzie to konieczne, by bronić Izraela w przypadku konfliktu.
Galant powiedział, że Hezbollah i inni przedstawiciele Libanu mogliby błędnie sądzić, że mogą sobie pozwolić obecnie na testowanie Izraela ze względu na kryzys wewnętrzny w tym kraju i fakt, że 10 tys. rezerwistów odmówiło służby w armii protestując przeciwko reformie wymiaru sprawiedliwości forsowanej przez rząd Beniamina Netanjahu.
Kilka miesięcy temu Hezbollah wzniósł niewielki posterunek 27 metrów od granicy Izraela, po stronie izraelskiej
Jednak, zdaniem ministra, Izrael pozostanie zjednoczony w przypadku zagrożenia wojną przez ugrupowanie takie jak Hezbollah.
Jednocześnie Galant mówił o konieczności przyspieszenia budowy ogrodzenia i przeszkód wokół niego na granicy Izraela z Libanem, by wzmocnić obronę kraju.
Hezbollah i posterunek na terytorium Izraela
W ostatnim czasie Hezbollah dopuszczał się prowokacji na granicy z Izraelem. Nieuzbrojeni zwolennicy tej formacji przekraczali granicę w miejscach, w których nie było izraelskich patroli, niszczyli kamery monitoringu, a kilka miesięcy temu wznieśli niewielki posterunek 27 metrów od granicy Izraela z Libanem, po stronie izraelskiej.
Izraelscy urzędnicy bagatelizowali znaczenie tego ostatniego incydentu i nadal starają się wynegocjować wycofanie się Hezbollahu z tego posterunku, sygnalizując jednocześnie, że poważniejsze próby naruszenia status quo na granicy spotkają się z radykalną reakcją Izraela.
"The Jerusalem Post" zwraca uwagę, że Galant zrównał Liban z Hezbollahem, choć zazwyczaj izraelscy politycy starają się uczynić rozróżnienie między rządem Libanu a radykalną organizacją uważaną m.in. przez USA za terrorystyczną.