Bunt Prigożyna. Niepowstrzymany rajd wagnerowców na stolicę Rosji

Zbuntowani najemnicy znajdują się już ok. 320 kilometrów na południe od miasta, armia minuje mosty na ich drodze

Publikacja: 24.06.2023 17:47

Członkowie grupy Wagnera w czołgu na ulicy w Rostowie nad Donem

Członkowie grupy Wagnera w czołgu na ulicy w Rostowie nad Donem

Foto: AFP

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 486

Według niepotwierdzonych informacji, kolumna „wagnerowców” minęła miejscowość Jelec.

Ponad 250 kilometrów dalej na północ oddziały rosyjskiej armii minują mosty na rzece Oce i szykują się do obrony. Żołnierzy przywieziono tam około południa. Teraz fortyfikują swoje pozycje przy mostach przez Okę koło Sierpuchowa, Kaszyry i Kołomny.

Nie wiadomo, którą drogę marszu wybiorą najemnicy. „Podstawowa i najpotężniejsza broń Wagnera to szybkość. Póki nasi dobrotliwi dowódcy decydują, gdzie uderzyć wagnerowcy już sto kilometrów dalej na północ roznoszą przeszkody ze śmiesznych ciężaróweczek wypełnionych piaskiem. Na drogach nie ma min, mosty otwarte, do wielu jednostek wojskowych w ogóle nie wysłano rozkazów, co mają robić. I tak ze wszystkim” – opisuje jeden z rosyjskich blogerów wojskowych, lojalny wobec Kremla.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Bunt Jewgienija Prigożyna w Rosji. Nowy front Władimira Putina

Jednak któryś z generałów podjął jednak decyzję o umacnianiu linii Oki i obrony mostów przez nią. Nie wiadomo jednak, jakie jednostki wysłano w ten rejon. Do tej pory największym problemem rosyjskiego dowództwa była odmowa kolejnych oddziałów strzelania do zbuntowanych najemników.

Obrona Moskwy

Kolejną linię obrony generałowie Kremla szykują już na samej granicy Moskwy, na jej obwodnicy. Ale tam pozycje obsadzają oddziały Gwardii Narodowej, które nie dadzą sobie rady z ciężką bronią „wagnerowców”. Już pojawiają się informacje, że niektórzy gwardziści dezerterują zamiast kopać okopy i umacniać je workami z piaskiem.

Nie wiadomo, jaką siłą dysponuje jadąca na Moskwę kolumna. Według jednych jest to do 150 pojazdów wojskowych, inni mówią nawet o 400 – choć podzielonych na cztery kolumny. Wiadomo, że buntownicy mają dobrą broń przeciwlotniczą, o czym przekonali się już piloci lojalni wobec Kremla.

Czytaj więcej

Władimir Putin w orędziu do narodu: To zdrada

Wszędzie, gdzie dotarli najemnicy poszczególni gubernatorzy wzywają mieszkańców, by pozostawali w domach. Tak się stało w obwodach rostowskim, woroneskim i lipieckim. Żaden jednak z przedstawicieli władz cywilnych nie przeszedł na stronę Grupy Wagnera.

Manewry wokół Rostowa

Główne oddziały najemników pozostają jednak na południu, w Rostowie. Eksperci wojskowi wskazują, że zajęcie przez Prigożyna siedziby rosyjskiego Południowego Okręgu Wojskowego (który jest faktycznym sztabem rosyjskiej armii najezdniczej na Ukrainie) było doskonałym posunięciem. Buntownicy przejęli bowiem całą łączność z armią na Ukrainie, odcinając w ten sposób Kreml od tych oddziałów które pozostały mu tam wierne. Część jednostek ma zadawnione porachunki z najemnikami i teraz mogłyby stanowić groźną dla nich siłę.

Na wszelki wypadek jednak buntownicy zaminowali drogę z miasta na zachód, by uniemożliwić ewentualny atak wojsk lojalnych wobec Putina.

Czytaj więcej

Bunt w Rosji: Rosyjski bloger wojskowy wyjaśnia, jaki plan ma Jewgienij Prigożyn

Jednak na razie głównie niebezpieczeństwo dla nich nadeszło ze wschodu w postaci oddziałów Ramzana Kadyrowa. Wódz Czeczenii próbował od piątku skontaktować się z Putinem, a w końcu już w sobotę wystąpił z potępieniem buntowników. Od razu też wydał rozkaz swemu oddziałowi specjalnemu Ahmet, by wyruszył na Rostów.

Podobno Czeczeni dotarli już nawet do granic miasta, ale główne ich siły utknęły po drodze … w korku.

Na razie jednak na stronę buntowników przeszła 22 Brygada Specjalna, podległa wywiadowi wojskowemu GRU (i zakwaterowana w okolicach Rostowa) oraz jednostki straży granicznej, podległe policji politycznej FSB.

Według niepotwierdzonych informacji, kolumna „wagnerowców” minęła miejscowość Jelec.

Ponad 250 kilometrów dalej na północ oddziały rosyjskiej armii minują mosty na rzece Oce i szykują się do obrony. Żołnierzy przywieziono tam około południa. Teraz fortyfikują swoje pozycje przy mostach przez Okę koło Sierpuchowa, Kaszyry i Kołomny.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Masowe groby w szpitalach po wyjściu wojsk izraelskich. Ofiary miały związane ręce
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Konflikty zbrojne
Gen. Waldemar Skrzypczak: Teraz Ukraińcy będą Rosjan tłukli ostro
Konflikty zbrojne
Ukraińskie konsulaty przestały przyjmować dokumenty od obywateli w wieku poborowym
Konflikty zbrojne
Gen. Bogusław Pacek: Ukraina jedzie na oparach. Brakuje wszystkiego
Konflikty zbrojne
Ukraina czeka na broń z USA. Rosjanie zaczęli stosować nową taktykę ataków