Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Wołodymyr Zełenski zapowiada, że zniszczenie zapory w Nowej Kachowce zwięks...
Rosyjskie źródła informowały w środę, że Rosyjski Korpus Ochotniczy i Legion "Wolność Rosji", dwie formacje rosyjskich ochotników walczących po stronie Ukrainy, opuściły terytorium Rosji 6 czerwca.
Rosyjscy bojownicy wyparci z obwodu biełgorodzkiego?
Dowodem na to miały być nagrania i zdjęcia pokazujące rosyjskich żołnierzy w miejscowości Nowaja Tawołżanka, w której w poprzednich dniach aktywni mieli być bojownicy z rosyjskich formacji walczących po stronie Ukrainy.
Nowaja Tawołżanka znajduje się 3 km od granicy między obwodem biełgorodzkim, a ukraińskim obwodem charkowskim.
W walkach w obwodzie biełgorodzkim polec miał pułkownik Andrije Stesew, oficer rosyjskiej armii, który zginął w walkach toczących się w nocy z 4 na 5 czerwca. Legion "Wolność Rosji" opublikował na swoim kanale w serwisie Telegram nagranie, na którym pokazuje zwłoki oficera i informuje, że to jego bojownicy są odpowiedzialni za śmierć Stesewa.
Tymczasem Rosyjski Korpus Ochotniczy jeszcze 6 czerwca publikował nagranie, na którym - jak twierdzi - widać bojowników tej formacji w rejonie Nowej Tawołżanki.
Jewgienij Prigożyn grozi i żąda
Tymczasem ISW zauważa, że twórca Grupy Wagnera, Jewgienij Prigożyn, wykorzystuje sytuację w obwodzie biełgorodzkim do ataków na resort obrony Rosji i rosyjską armię.
Prigożyn zagroził 5 czerwca, że siły Grupy Wagnera "pójdą do Biełgorodu" bez czekania na zgodę od resortu obrony Rosji, jeśli rosyjska armia "nie wyzwoli" obwodu biełgorodzkiego od proukraińskich formacji i nie poprawi sytuacji w miasteczku Szebekino, które jest regularnie ostrzeliwane przez armię Ukrainy.
Czytaj więcej
Rosjanie i Ukraińcy oskarżają się nawzajem o doprowadzenie do katastrofy w wyniku zniszczenia zapory w Nowej Kachowce, co spowodowało powódź na ter...
Prigożyn twierdzi, że otrzymuje listy od mieszkańców Szebekino skarżących się, że rosyjska armia nie dba o ich bezpieczeństwo i wzywają najemników z Grupy Wagnera na pomoc.
Jak zauważa think tank Prigożyn stwierdził nawet ironicznie, że rosyjski resort obrony może rozważać "użycie broni atomowej na własnym terytorium", w związku z niechęcią rosyjskiej armii do obrony obwodu biełgorodzkiego.
Twórca Grupy Wagnera zażądał jednocześnie 200 tys. ludzi i amunicji, co miałoby pozwolić jego oddziałom na zajęcie obwodów donieckiego i ługańskiego. "Jego żądanie może być odbiciem starań o zaszantażowanie Kremla, by ten przekazał Grupie Wagnera dodatkowe zasoby i zwiększył jego wpływ na rosyjski resort obrony" - ocenia think tank z USA.
"Prigożyn wskazał też, że Rosjanie nie będą w stanie obecnie naprawić długotrwałej niekompetencji w dziedzinie obronności bez egzekucji przedstawicieli rosyjskiej armii odpowiedzialnych za wojskowe niepowodzenia na Ukrainie" - czytamy w analizie ISW.