Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 396

Pierwsze doniesienia z Rosji mówiły o tym, że dwie osoby zostały ranne, a trzy budynki mieszkalne zostały częściowo uszkodzone. Zdaniem lokalnych mediów, w Kiriejewsku doszło do wybuchu. Początkowo nie wskazano jednak, co było jego przyczyną i czy ma on związek z działaniami wojennymi.

Jednak według nieoficjalnych doniesień, dostępnych na Telegramie, przyczyną mogło być rozbicie się drona - nie wiadomo, której ze stron. Ostatecznie potwierdził to rzecznik miejscowych służb ratunkowych. - Według wstępnych informacji spadł dron z amunicją - powiedział rosyjskiej agencji propagandowej RIA Nowosti. Przekazał też, że liczba poszkodowanych wzrosła do trzech. Jeden z rannych mieszkańców otrzymał pomoc medyczną na miejscu, drugi trafił do szpitala (jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo), a kolejna osoba sama udała się do placówki medycznej.

Czytaj więcej

Putin: Państwa Zachodu wzorem faszystowskich Niemiec budują nową oś

Na miejscu pracują wszystkie służby operacyjne, miejsce eksplozji odgrodzono kordonem - podaje RIA Nowosti, podkreślając, że „obecnie nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa ludności i infrastruktury”.

Na kanale Baza na Telegramie można przeczytać, że promień zniszczeń to 500 m, średnica krateru po wybuchu wynosi od 10 do 15 metrów, a głębokość od 6 do 8 metrów.

Choć oficjalnie potwierdzono, że na Kiriejewsk spadł dron, początkowo nie było wiadomo, do kogo maszyna należała. Dopiero później Moskwa stwierdziła, że był to ukraiński dron – rzekomo Tu-141 wypełniony materiałami wybuchowymi – który został zestrzelony przez obronę powietrzną o 15.20 czasu lokalnego. Ukraina nie skomentowała jeszcze tego incydentu.

Miasto w obwodzie tulskim w linii prostej dzieli ok. 400 km od terenów, kontrolowanych przez Ukrainę, oraz ok 200 km od Moskwy.