Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Ministerstwo Obrony Rosji informuje, że Rosjanie przełamali ukraińską obron...
Ponomarienko, która ma dwie nieletnie córki, została aresztowana w Petersburgu w kwietniu 2022 roku.
Powodem był jej wpis w mediach społecznościowych, w którym poinformowała o śmierci ludzi w zbombardowanym Teatrze Dramatycznym w Mariupolu.
Ministerstwo Obrony stwierdziło, że wojsko nie przeprowadziło nalotu na budynek teatru, a jego zniszczenie mogło być wynikiem "prowokacji".
W maju Ponomarenko została przeniesiona z Petersburga na terytorium Ałtaju. Dziennikarka mówiła później o torturach w areszcie śledczym.
W listopadzie Ponomarienko została umieszczona w areszcie domowym, który odbywała w mieszkaniu byłego męża. W styczniu wróciła do aresztu śledczego.
Podczas procesu prokuratura zażądała dla niej dziewięciu lat kolonii karnej. Sama Ponomarienko w ostatnim słowie powiedziała, że nie liczy na pobłażliwość, ale nie uważa się za przestępcę.
Sąd Rejonowy w Barnauł skazał dziennikarkę na sześć lat kolonii karnej na podstawie części 2 art. 207 ust. 3 Kodeksu karnego (rozpowszechnianie fałszywych wiadomości o wojsku). Sąd zakazał jej także prowadzenia działalności dziennikarskiej przez pięć lat.
Przeciwko skazaniu Ponomarienko protestuje Amnety International.
„Wyrok Marii Ponomarenko pokazuje, że w Rosji mówienie prawdy, potępianie zbrodni wojennej i domaganie się sprawiedliwości za zabijanie cywilów, samo w sobie stało się poważnym przestępstwem zagrożonym wieloletnim więzieniem” czytamy w oświadczeniu Amnesty International.
"Ten wyrok to kolejny przykład niesprawiedliwości i cynizmu władz w Rosji, które są niepokojąco rutynowe. Władze próbują zamknąć wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzają i zastraszają innych, aby milczeli i odwracali wzrok, zamiast ryzykować lata za kratkami”.