– Rosjanie robią wszystko, co mogą, by nie pozwolić nam się przegrupować. Chcą znów uderzyć – mówił tygodnikowi „The Economist” dowódca ukraińskiej armii gen. Wałerij Załużny.
Rosyjski prezydent zachowuje się, jakby chciał to potwierdzić. Po raz pierwszy od początku wojny zbliżył się do strefy jej prowadzenia i przyjechał do sztabu swojej armii atakującej Ukrainę. A w poniedziałek – w przeddzień swego ulubionego święta, czyli Dnia Czekisty (dzień funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa) – przyjedzie na Białoruś, po raz pierwszy od 2019 roku.