Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 280

W Bukareszcie trwa dwudniowy szczyt ministrów spraw zagranicznych państw NATO, którzy zobowiązali się do dalszych dostaw broni dla ukraińskiej armii, a także udzielenia pomocy w odtworzeniu ukraińskiej sieci energetycznej uszkodzonej w wyniku rosyjskich ataków rakietowych prowadzonych od 10 października.

Pomimo ponoszenia skrajnie dużych strat, okupanci nadal próbują nacierać w obwodzie donieckim, umacniać się w obwodzie ługańskim, posuwać się w obwodzie charkowskim i planują coś na południu - mówił w wieczornym wystąpieniu prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski.

Czytaj więcej

Przedstawiciel Białego Domu: Pomagamy, by Zełenski mógł rozmawiać z pozycji siły

Południe Ukrainy było w ostatnich tygodniach odcinkiem, na którym inicjatywa należała do Ukraińców, którzy 11 listopada wyzwolili Chersoń. Rosjanie na tym odcinku frontu wycofali się na wschodni brzeg Dniepru. Od tego czasu jednak prowadzą ostrzał artyleryjski i rakietowy Chersonia oraz innych miejscowości na zachodnim brzegu rzeki.

Szef MSZ Ukrainy, Dmytro Kułeba, na marginesie szczytu szefów dyplomacji państw NATO mówił, że Ukraina potrzebuje "obrony przeciwlotniczej, (zestawów) IRIS, (MIM-23) Hawk, Patriot i potrzebuje transformatorów".

985,5 tys.

Tylu odbiorców nie ma prądu w Kijowie

- W skrócie: patrioty i transformatory są tym, czego Ukraina potrzebuje najbardziej - dodał.

Tymczasem były prezydent Rosji, Dmitrij Miedwiediew, przestrzegł NATO przed dostarczaniem Ukrainie baterii rakiet Patriot i potępił Sojusz jako "organizację przestępczą" za dostarczanie broni "ukraińskim fanatykom".

Z kolei sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg powiedział, że Putin "próbuje wykorzystać zimę jako broń na wojnie", ponieważ rosyjska armia przegrywa na polu walki.

Po zmasowanych atakach na infrastrukturę krytyczną Ukrainy, które Rosja prowadzi od października, w Kijowie, w którym spadł już pierwszy śnieg, a temperatury oscylują w granicach zera, prądu nie ma 985 500 odbiorców.

Prądu nie ma też nadal połowa mieszkańców Chersonia.

Moskwa podkreśla, że ataki na infrastrukturę krytyczną są następstwem stanowiska Kijowa, który nie chce prowadzić negocjacji pokojowych, w trakcie których miałby spełnić żądania Rosji.