W najbliższą niedzielę Bułgarzy pójdą, po raz czwarty w ostatnich 18 miesiącach, do urn wyborczych. Po raz pierwszy jednak od rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W chwili, gdy inflacja sięga 15 proc., rosną obawy społeczeństwa, jak przetrwać zimę bez rosyjskiego gazu i jak w ogóle związać koniec z końcem. To wiele zmienia w kraju tradycyjnie sympatyzującym z Rosją, dzięki pomocy której zdołał się wyzwolić spod panowania tureckiego. Dawne to czasy, które nie zostały bynajmniej zapomniane, i jak twierdzi znany politolog Iwan Krastew, wielu Bułgarów nadal widzi w Rosji alternatywę dla wszystkiego, czego nie lubią w świecie zachodnim.

Równocześnie zdecydowana większość społeczeństwa jest zadowolona z członkostwa w UE i deklaruje sprzeciw wobec wywołanej przez Rosję wojny. Równocześnie w przedwyborczych sondażach niemal 10 proc. obywateli deklaruje, że odda swe głosy na wyraźnie prorosyjskie ugrupowanie Odrodzenie. Z tej przyczyny nie ma szans na wejście do przyszłej koalicji rządowej, jednak może wesprzeć w parlamencie lidera sondaży – konserwatywne ugrupowanie GERB byłego długoletniego premiera Bojko Borisowa. To jego partia zapewne wygra wybory – prowadzi w sondażach z dużym, niemal 24-proc. poparciem. GERB może liczyć na sojusz z dwoma niewielkimi partiami nacjonalistycznymi i wykazującymi pewne zrozumienie dla działań Władimira Putina. Taki sojusz nie będzie miał większości w parlamencie. Teoretycznie to wtedy pomocne może się okazać Odrodzenie.

Czytaj więcej

Przygotowania do zmiany kursu w Bułgarii. Nie ma innego wyjścia jak negocjacje z Gazpromem?

– To jeden z dwóch możliwych powyborczych scenariuszy, aczkolwiek mało prawdopodobny. Jednak i w takim wypadku trudno sobie wyobrazić, aby doszło do zmiany polityki wobec Ukrainy na przykład w postaci wezwań do zniesienia nałożonych na Rosję sankcji czy wyjścia Bułgarii z reżimu unijnych sankcji – mówi Wessela Czernewa, do niedawna doradczyni do spraw polityki zagranicznej byłego premiera Kiriła Petkowa.

Podstawowe pytanie brzmi: jak zachowa się po wyborach Borisow. Z jego partią gotowa jest utworzyć koalicyjny rząd partia Kontynuujemy Zmiany ostatniego byłego premiera Kiriła Petkowa, zdeklarowanego liberała. Pod warunkiem jednak, że będzie to rząd bez Borisowa, oskarżanego o sprzeniewierzenie środków unijnych i aresztowanego nawet wiosną tego roku na jeden dzień. Prokurator generalny uznał jednak za niewystarczające przedstawione dowody. Borisow ma potężnego sojusznika w postaci prezydenta Rumena Radewa, który na krótko przed wojną w Ukrainie podkreślał, że „Krym jest rosyjski”, i sprzeciwiał się dostawom ciężkiego sprzętu wojskowego dla Ukrainy. Ostatnio argumentował, że istnieje możliwość negocjacji z Gazpromem w sprawie wznowienia dostaw. Moskwa jest otwarta na takie rozwiązanie pod warunkiem, że Sofia wyrazi „polityczną wolę”, jak to określiła rosyjska ambasador w Bułgarii.

Nie brak opinii, że to właśnie prezydent miał swój udział w upadku rządu Kiriła Petkowa w czerwcu.

Jednak w Bułgarii maleje liczba zwolenników Moskwy. Z badań instytutu Alpha Research wynika, że o ile wiosną ubiegłego roku odsetek Bułgarów pozytywnie odnoszących się do działań Putina wynosił 55 proc., o tyle po inwazji na Ukrainę aż 61 proc. nie ufa rosyjskiemu prezydentowi.