Wybiera się pan na wojnę?
Nie zamierzam. Po pierwsze, nie spełniam wymagań mobilizacyjnych. Po drugie, stanowisko naszej partii na ten temat jest znane.
Jak pan ocenia ogłoszoną przez Putina częściową mobilizację?
To błędna decyzja. Nikt nie pociąga do odpowiedzialności ludzi dowodzących specjalną operacją wojskową. Wniosków z jej przebiegu nikt nie wyciąga. To będzie jeszcze trwało i naród rosyjski będzie ponosił ogromne straty. To wszystko jest bardzo przykre.
Kreml chce anektować zajęte przez rosyjską armię tereny na Ukrainie. Co na to Rosjanie?
To kolejny krok, który nie zostanie uznany przez społeczność międzynarodową. Nic dobrego to Rosji nie wróży.
Czytaj więcej
Putin ogłasza częściową mobilizację i zapowiada aneksję kolejnych regionów Ukrainy. Kijów nie zamierza się cofać.
Opozycyjny ruch Wiosna nawołuje do protestu. Rosjanie wyjdą na ulicę?
W Rosji panuje totalitarny reżim, totalitarna dyktatura. Nie liczyłbym na większe protesty w najbliższej perspektywie. Osoby, które znajdują się poza granicami kraju i mówią o protestach, rozmijają się z tutejszą rzeczywistością.
Partia Jabłoko nie organizuje antywojennych protestów?
Nie, bo nie chcemy pędzić ludzi na rzeź. By ludzi bito pałkami, wrzucano do więzień i łagrów.
Mówią, że na Kremlu zwyciężyła partia wojny?
Ta partia będzie mogła mówić o zwycięstwie, gdy zademonstruje sukcesy podczas specjalnej operacji wojskowej. Pewnie pan rozumie, że muszę to nazywać „operacją” (w Rosji obowiązuje odpowiedzialność karna za mówienie „wojna” – red.). Nie umieją prowadzić działań wojennych, a wysyłają na śmierć setki tysięcy ludzi. Liczba żołnierzy we współczesnych wojnach nie gra kluczowej roli. Są też inne czynniki. Osobiście uważam, że partia wojny przegra.