Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 210

Prokremlowski analityk Siergiej Markow w rozmowie z BBC bronił decyzji Władimira Putina o wprowadzeniu częściowej mobilizacji.

- Ukraińcy są naszymi braćmi, ale Ukraina jest okupowana przez kraje zachodnie i to kraje zachodnie walczą z rosyjską armią, używając ukraińskich żołnierzy jako niewolników - stwierdził były deputowany rosyjskiej Dumy i były doradca prezydenta. - To była główna myśl przemówienia Władimira Putina, dlatego myślę, że potrzebujemy tej częściowej mobilizacji - dodał.

Czytaj więcej

Putin ogłasza mobilizację. Rosjanie wykupili loty za granicę

Markow odniósł się również do zapowiedzi Putina, że Rosja w razie potrzeby może skorzystać ze swojego arsenału jądrowego. Prezydent podkreślił w porannym wystąpieniu, że jego słowa "nie są blefem".

- Rosja nie ma powodu, aby używać technicznej broni jądrowej przeciwko Ukraińcom - stwierdził.

- Wszyscy na świecie myślą teraz o wojnie atomowej - mówił Markow. - Taka eskalacja może być wynikiem szalonego zachowania prezydenta Joe Bidena oraz byłych i obecnych premierów Wielkiej Brytanii, Borisa Johnsona i Liz Truss - kontynuował.

- Biden, Johnson i Truss są w pełni odpowiedzialni za wojnę na Ukrainie - przekonywał politolog.