Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 169

Przedstawiciel samozwańczej, separatystycznej Donieckiej Republiki Ludowej, Danił Bezsonow, na swoim kanale w serwisie Telegram napisał, że "w Piskach jest gorąco". 

"Miasteczko jest nasze, ale są tu punkty oporu na północy i zachodzie" - podkreślił. 

Czytaj więcej

Sznur aut w korku na Krymie. Rosjanie wyjeżdżają z półwyspu

Ukraińskie władze zaprzeczają, jakoby utracili silnie ufortyfikowane miasteczko, kluczowe dla obrony obwodu donieckiego. Piski znajdują się zaledwie 10 km na północny-zachód od stolicy obwodu, Doniecka.

Rosjanie prowadzą tzw. bitwę o Donbas od 19 kwietnia. W ramach ofensywy udało im się zająć niemal cały obwód ługański, nadal jednak nie kontrolują całego obwodu donieckiego. Od kilku dni ukraiński Sztab Generalny nieustannie informuje o natarciu Rosjan na Bachmut i Awdijiwkę.

Ołeksij Arestowycz, doradca prezydenta Ukrainy, w rozmowie umieszczonej w serwisie YouTube zapewnia, że rosyjski "ruch w kierunku Pisków nie przyniósł sukcesu".

Kiedyś mieliśmy pokojowe, ukraińskie miasta. Teraz zostaliśmy zepchnięci w średniowiecze

Serhij Haidai, gubernator obwodu donieckiego

Gubernator obwodu ługańskiego, Serhij Haidai, na antenie ukraińskiej telewizji powiedział, ze Rosja wysyła coraz więcej najemników do Donbasu, w tym z tzw. Grupy Wagnera.

- Kiedyś mieliśmy pokojowe, ukraińskie miasta. Teraz zostaliśmy zepchnięci w średniowiecze... Mieszkańcy opuszczają (Donbas), ponieważ boją się, że zamarzną w czasie nadciągającej zimy - stwierdził Haidai.