- Mają mnóstwo żołnierzy, których nadal mogą rzucić do walki. Oni nie liczą się ze stratami. Nie liczą się z traconą artylerią. A więc nie sądzę, że powinniśmy ich lekceważyć w dłuższej perspektywie, mogą to kontynuować - mówiła Kallas w kontekście działań wojennych Rosji na Ukrainie.
Czytaj więcej
Moskwa musi być pewna, że Zachód się zmienił: nie będzie dzielił włosa na czworo po to, by nie umierać za Narwę.
Kallas chwaliła Europę za okazaną jedność ws. sankcji wobec Rosji nawet jeśli - jak przyznała - będzie "coraz trudniej i trudniej" ją zachować.
- Najpierw zdecydowaliśmy się na sankcje, które były względnie proste. Teraz przyjmujemy znacznie trudniejsze sankcje. Ale, jak dotąd, zdołaliśmy zachować jedność, nawet mimo posiadania odmiennych opinii - powiedziała estońska premier.
- To normalne w demokracji. Debatujemy, dyskutujemy, a potem znajdujemy rozwiązanie. Jak dotąd było to negatywne zaskoczenie dla (Władimira) Putina, że wciąż jesteśmy zjednoczeni - oceniła Kallas.
Zrobiliśmy ten błąd trzy razy mówiąc, że negocjacje, wynegocjowany pokój jest celem
Premier Estonii ostrzegała też, aby nie popełnić błędu takiego jak w przypadku poprzednich agresji Rosji - w Gruzji, na Krymie czy w Donbasie. - Zrobiliśmy ten błąd trzy razy mówiąc, że negocjacje, wynegocjowany pokój jest celem... Jedyne co zrozumiał z tego Putin to "mogę to zrobić, ponieważ nie czeka mnie kara - stwierdziła.
- I za każdym razem, każdego kolejnego razu, cierpi więcej ludzi niż poprzednio - zauważyła.
Kallas mówiła też, że sankcje na Rosję powinni odczuwać zwykli Rosjanie, ponieważ "poparcie dla Putina jest bardzo wysokie".