Siewierodonieck, o który walki trwają już od półtora tygodnia i położony po drugiej stronie Dońca Siewierskiego Lisiczańsk, to dwa ostatnie duże miasta kontrolowane przez Ukraińców w obwodzie ługańskim, który jest niemal w pełni kontrolowany przez Rosjan.
Dowódca walczącego w Siewierodoniecku batalionu Gwardii Narodowej, Petro Kusyk mówi, że Ukraińcy wciągają Rosjan w walki uliczne, aby zneutralizować przewagę Rosjan jeśli chodzi o wsparcie artyleryjskie.
- Wczoraj był dla nas udany dzień - podjęliśmy kontrofensywę i w niektórych częściach miasta odepchnęliśmy Rosjan o jedną lub dwie przecznice. W innych oni nas odepchnęli, ale tylko o jeden czy dwa budynki - mówi Kusyk.
Czytaj więcej
Rosja transportuje do obwodu chersońskiego miny wyprodukowane w latach 50-tych - podaje ukraiński wywiad wojskowy.
- Wczoraj okupanci ponieśli poważne straty - gdyby każdy dzień był jak wczorajszy, to skończyłoby się szybko - dodaje.
Jednocześnie dowódca batalionu walczącego w Siewierodoniecku mówi, że ukraińskie siły cierpią z powodu "katastrofalnego" braku wsparcia artyleryjskiego, które umożliwiłoby ostrzelanie pozycji artylerii wroga.
Wczoraj był dla nas udany dzień
- Nawet bez zestawów artyleryjskich trzymamy się mocno. Jest rozkaz, aby utrzymywać pozycje, więc je utrzymujemy. To niesamowite, co chirurdzy robią bez odpowiedniego sprzętu, by ratować życie żołnierzy - podkreśla Kusyk.
Tymczasem na południu Ukrainy, jak informuje resort obrony Ukrainy, ukraińskie wojsko przeprowadziło udaną kontrofensywę i odzyskało część terytorium w obwodzie chersońskim. Rosjanie mieli ponieść tu ciężkie straty.