Prezydent przyznał, że w 83. dniu rosyjskiej inwazji Ukraina doświadczyła „dość poważnej kombinacji ataków” na Ukrainę. - Ostrzał rakietowy obwodu lwowskiego, obwodu sumskiego, obwodu czernihowskiego, naloty w obwodzie ługańskim - wymieniał Zełenski, oceniając rosyjskie ataki jako „specyficzną aktywność dywersyjną na terenach przygranicznych Ukrainy”.

Zełenski ocenił, że ataki te nie tylko mają na celu zastraszenie Ukrainy i testowanie jej sił. - To niejako próba zrekompensowania sobie przez armię rosyjską szeregu niepowodzeń na wschodzie i południu naszego kraju - stwierdził.

- Nie mogą odnieść sukcesu w żadnych działaniach militarnych na obszarach, na których próbują rozwijać inwazję. Dlatego starają się pokazać sukces poprzez swoje rakiety i inne działania. Ale - też bezskutecznie - powiedział, podkreślając, że ataki te „niczego radykalnie nie zmieniają, podobnie jak wiele poprzednich”. - Zwłaszcza, że ​​nasze środki obrony powietrznej i antysabotażowe stają się coraz silniejsze - podkreślił.

Czytaj więcej

Mariupol, niepokonany bastion ukraińskiego oporu. „Wszystko w nas strzelało”

Zełenski w swoim wystąpieniu opowiedział także o swoich wtorkowych rozmowach z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem i prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Tematami rozmów były: wsparcie militarne Ukrainy, szósty pakiet sankcji na Rosję, ewakuacja obrońców Mariupola oraz rozpatrzenie wniosku Kijowa o status kandydata do Unii Europejskiej.

Prezydent Ukrainy mówił też o swoim wtorkowym przemówieniu podczas ceremonii otwarcia Festiwalu Filmowego w Cannes. Przypomniałem, że teraz, podobnie jak w latach czterdziestych, trzeba odważnie i otwarcie bronić wolności i walczyć z dyktaturą. Teraz jest ten czas, kiedy język kina może i powinien stać się językiem walki o wolność - powiedział Wołodymyr Zełenski.