W ubiegłym tygodniu pojawiły się obawy, że Mołdawia może zostać wciągnięta w konflikt na Ukrainie, po tym jak prorosyjscy separatyści w położonym w granicach Mołdawii Naddniestrzu zaczęli informować o atakach, które na ich terytorium miały być przeprowadzane z terytorium Ukrainy lub przez osoby, które przekroczyły granicę Ukrainy z Mołdawią.

Sandu i jej prozachodni rząd odpowiedzialnością za te incydenty obarczyli "prowojenną frakcję" wśród separatystów sprawujących faktyczną władzę w Naddniestrzu.

Kijów oskarża Moskwę o próbę wciągnięcia Mołdawii w konflikt, by - z jej terytorium - zaatakować Ukrainę od zachodu i zagrozić Odessie, odciągając część ukraińskich sił z innych frontów.

Czytaj więcej

MSZ Łotwy apeluje do obywateli, by wyjeżdżali z Naddniestrza

"The Times" informował 2 maja, powołując się na informacje z kręgu ukraińskiej armii, że na Kremlu zapadła już decyzja o inwazji na Mołdawię i zajęciu tego kraju, który w przeszłości wchodził w skład ZSRR.

Pytana w środę, czy wydarzenia ostatnich dni nie są dla niej powodem do niepokoju, Sandu odparła, że "nie dostrzega nadciągającego zagrożenia w najbliższej przyszłości", ale Mołdawia "przygotowuje plany ewentualnościowe na scenariusze, które są mniej optymistyczne lub są pesymistyczne".

Pomożemy Mołdawii wzmocnić jej odporność

Charles Michel, przewodniczący RE

Sandu wypowiedziała się w czasie konferencji prasowej z udziałem przewodniczącego Rady Europejskiej, Charlesa Michela, który w środę odwiedza Mołdawię.

Michel mówił, że UE rozważa dodatkową pomoc wojskową dla Mołdawii jeszcze w tym roku, nie chciał jednak mówić o szczegółach.

- Pomożemy Mołdawii wzmocnić jej odporność. Sądzimy, że jest ważne, aby uniknąć eskalacji. Nie jest mądrze formułować prowokacyjne stwierdzenia o sytuacji w Mołdawii - mówił przewodniczący RE w Kiszyniowie.

3 marca rząd Sandu wystąpił z wnioskiem o otwarcie negocjacji akcesyjnych między Mołdawią a UE.