Według prof. Chalmersa obecna ofensywa rosyjska w Donbasie jest efektem "sekwencjonowania" - próbą osiągnięcia przez Rosję jednego celu w danym momencie.
Jak mówił przedstawiciel brytyjskiego think tanku kiedy szturm na Donbas zakończy się powodzeniem "co jest możliwe, ale nie bardzo prawdopodobne", wówczas Rosja "ruszy na południe, by zaatakować Odessę, a potem Kijów".
- Patrząc wstecz rosyjskie przywództwo uzna, że popełnili strategiczny błąd, próbując walczyć na Ukrainie na wielu frontach w początkowej części wojny - stwierdził zastępca dyrektora generalnego think tanku.
Czytaj więcej
- Mogę potwierdzić, że jest tam mnóstwo cywilów - oświadczył zastępca mera Mariupola, Serhij Orłow pytany o doniesienia, że w zakładach Azovstal, o...
Prof. Chalmers zwracał też uwagę na znaczenie obrony Mariupola, gdzie obrońcy miasta "wiążą tysiące rosyjskich żołnierzy, którzy w innych przypadkach zostaliby przerzuceni na północ, by wziąć udział w głównej bitwie o Donbas.
- Obrońcy Mariupola trwając tak długo, mają swój znaczący wkład w ogólny wysiłek wojenny - nawet jeśli ostatecznie zostaną rozbici - stwierdził rozmówca BBC.
W Mariupolu związanych walką ma być obecnie ok. 10 rosyjskich batalionowych grup taktycznych
- Rosyjskie zasoby nie są nieograniczone, Rosjanie stracili dużo sprzętu i ludzi w czasie nieudanej kampanii mającej na celu zdobycie Kijowa - dodał prof. Chalmers.
Szacuje się, że w Mariupolu związanych walką jest obecnie ok. 10 rosyjskich batalionowych grup taktycznych, po ok. tysiąc żołnierzy każda. Na całym wschodzie i południu Ukrainy Rosjanie mają mieć 76 takich grup.