- To nie była przyjacielska wizyta - zastrzegł Nehammer w oświadczeniu po spotkaniu z Putinem.

Kanclerz powiedział, że podróż do Rosji była dla niego obowiązkiem, zrodzonym z odpowiedzialności, by  doprowadzić do zaprzestania działań wojennych lub przynajmniej do postępu działań  humanitarnych dla cierpiącej ludności cywilnej w Ukrainie.

Nehammer przekazał, że podczas rozmowy z Putinem odniósł się do "poważnych zbrodni wojennych w Buczy i innych miejscach” i podkreślił, że wszyscy ich sprawcy muszą być pociągnięci do odpowiedzialności.

- Powiedziałem też prezydentowi Putinowi bez żadnych wątpliwości, że dopóki na Ukrainie będą umierać ludzie, sankcje wobec Rosji będą obowiązywać i będą nadal zaostrzane - mówił kanclerz.

Czytaj więcej

Zełenski: Rosja zagraża Europie. Nie zatrzymają się, póki nie zostaną zmuszeni

Spotkanie odbyło się w rezydencji Putina w Nowo-Ogariowie pod Moskwą, podała rosyjska agencja państwowa TASS, powołując się na rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa.

Od wybuchu wojny żaden szef rządu z UE nie był w Moskwie na bezpośrednim spotkaniu z Putinem, kontakt z nim był jedynie telefoniczny, jak w przypadku prezydenta Francji Emmanuela Macrona i kanclerza Niemiec Olafa Scholza. Jedynie premier Izraela Naftali Bennett udał się do Moskwy na początku marca, aby zaoferować swoją rolę jako mediatora.

W Austrii inicjatywa Nehammera traktowana była sceptycznie przez opozycję, wsparł ja natomiast minister spraw zagranicznych Alexander Schallenberg. - Każdy głos, który pokazuje Putinowi, jak naprawdę wygląda rzeczywistość za murami Kremla, nie jest głosem niepotrzebnym - stwierdził.

Spotkanie Nehammera z Putinem z zadowoleniem przyjęli kanclerz Niemiec Olaf Scholz i szef dyplomacji Eęgier Péter Szijjártó.

Scholz powiedział, że popiera wszelkie wysiłki dyplomatyczne zmierzające do zakończenia wojny, a Szijjártó podkreślił, że "jakikolwiek kontakt z Rosją jest mile widziany".

- Bo ten osobisty kontakt zapewnia kontynuację dyplomacji i daje nadzieję, że za jakiś czas wojna może zostać zakończona kanałami dyplomatycznymi - powiedział Węgier.