Reklama

Rakiety spadają na stolicę, prezydent podtrzymuje na duchu

Stolica z lękiem szykowała się do pierwszej nocy po rozpoczęciu wielkiej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Obawiano się szturmu. Władze przez cały dzień apelowały o spokój.
Rakiety spadają na stolicę, prezydent podtrzymuje na duchu

Foto: AFP

Reklama
Reklama
Reklama

Przed ratuszem zbierały się dziesiątki młodych ludzi, niektórzy w niekompletnych mundurach czy w kamizelkach kuloodpornych. Zgłosili się do obrony miasta. Czekali na rozdanie broni. – To może być już tej nocy, Rosjanie są 40 km od Kijowa – słyszę od Andrija, brodatego studenta. Przyszedł pod ratusz z dwoma kolegami.

W samym centrum trzymilionowej metropolii ostatnie chwile przed godziną policyjną (mer ogłosił, że trwa od 22:00 do 7:00) robiły upiorne wrażenie. W normalnie rozedrganej, gwarnej okolicy, panowała cisza, przerywana sygnałami samochodów różnych służb. Na prawie pustych promenadach widziałem kilka ciężarówek wojskowych.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama