Zachodni analitycy wojskowi uważają, że Rosja może utrzymywać swoich oddziałów przy granicy z Ukrainą w nieskończoność ze względu na kwestie finansowe i logistyczne. Armia będzie musiała wycofać je z powrotem do lata przyszłego roku.

Szacuje się, że liczba nowych rosyjskich wojsk, które zostaną przesunięte bliżej Ukrainy, waha się od 60 000 do 90 000, przy czym dokument wywiadu amerykańskiego sugeruje, że liczba ta może wzrosnąć do 175 000.

Amerykańscy urzędnicy ostrzegli, że Rosja może rozpocząć atak na Ukrainę już w drugiej połowie przyszłego miesiąca, kiedy ziemia będzie twardsza, co ułatwi czołgom i innym jednostkom szybkie przemieszczanie się.

Prezydent Władimir Putin powiedział w czwartek, że rosyjscy i amerykańscy urzędnicy rozpoczną w styczniu dyskusję na temat propozycji Moskwy dotyczących gwarancji bezpieczeństwa, których chce ona od Zachodu w celu rozładowania obecnego kryzysu. Wyraził nadzieję na pozytywny rezultat.

Czytaj więcej

Putin: drogi gaz w Unii? Winne są Ukraina i Polska

Jak właściwie mógłby wyglądać rosyjski atak i co chciałby osiągnąć? - Obecne rozmieszczenie jest uniwersalne. Utrzymują rosyjskie opcje otwarte, a tym samym utrzymują obrońcę w stanie domysłów - ocenił Keir Giles z brytyjskiego think tanku Chatham House.

Agencja Reutera przedstawiła możliwe scenariusze:

Eskalacja w Donbasie

Silnie uzbrojeni separatyści wspierani przez Rosję od 2014 roku kontrolują część wschodniej Ukrainy i kontynuują regularną wymianę ognia z ukraińskimi siłami rządowymi, mimo zawieszenia broni z 2015 roku, które zakończyło główne działania wojenne.

Zdaniem władz w Kijowie, konflikt w Donbasie doprowadził do śmierci 15 tys. osób. Ukraina od dawna oskarża Rosję o posiadanie regularnych oddziałów w tym regionie, czemu Moskwa zaprzecza. W odpowiedzi Kreml oskarża władze Ukrainy o plan zbrojnego przejęcia regionu.

Autopromocja
TYLKO U NAS

Ambasador Chin w Polsce Sun Linjiang o nowej ofercie współpracy Pekinu z Warszawą

CZYTAJ

W tak gorącej atmosferze ryzyko nieporozumienia lub nieplanowanej eskalacji jest większe, a Rosja może wykorzystać taki incydent jako pretekst.

Czytaj więcej

Putin o Zachodzie: Przeszkadza im, że Rosja jest zbyt duża

Źródło zbliżone do rosyjskiego Ministerstwa Obrony poinformowało, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest atak Rosjan, ale nie wie, czy taka decyzja zapadła. - Kijów może też zostać sprowokowany do ataku przez separatystów, którzy mogą wtedy poprosić Rosję o oficjalne wysłanie wojsk na pomoc - powiedział informator.

- Rosyjskie siły mogą nasilić walki w Donbasie i wciągnąć Ukrainę w krwawy, konwencjonalny konflikt - uważa Neil Melvin, dyrektor International Security Studies brytyjskiego think tanku Royal United Services Institute. - Moskwa mogłaby spróbować przejąć kolejne ukraińskie obszary przybrzeżne nad Morzem Azowskim, tworząc most lądowy z rosyjskiego miasta Rostów przez Donbas do Krymu - powiedział.

Atak z Krymu

Rosja wprowadziła nowe siły na Krym, który zaanektowała od Ukrainy w 2014 roku. Ogłoszono w tym tygodniu, że spadochroniarze będą tam przeprowadzać nowe ćwiczenia.

Moskwa może rozpocząć atak na Ukrainę z Krymu i zająć terytorium aż do rzeki Dniepr, które może służyć jako naturalna bariera przed potencjalną ukraińską kontrofensywą - ocenił Konrad Muzyka, dyrektor firmy doradczej Rochan.

Czytaj więcej

Rosja chce rozpocząć rozmowy z USA bez warunków wstępnych

- Operacja mogłaby się rozpocząć od zmasowanych ataków artyleryjskich, rakietowych i lotniczych na ukraińskie jednostki na południu kraju. Jednostki Speznazu mogą przejąć mosty i węzły kolejowe, pozwalając wojskom i czołgom posuwać się naprzód - powiedział Muzyka. - Istnieją tylko dwie drogi z Krymu, które mogą być zablokowane lub zniszczone, co stanowi potencjalną słabość - dodał.

Atak na wielu frontach

Dokument wywiadu amerykańskiego, upubliczniony w tym miesiącu, wskazuje, że Rosja może dokonać inwazji już w styczniu z udziałem do 100 batalionowych grup taktycznych (BTG) lub około 175 000 żołnierzy. W dokumencie stwierdzono, że około 50 BTG jest już na miejscu na północy i wschodzie Ukrainy oraz na Krymie na południu, co stwarza możliwość ataku z trzech stron.

- Zajęcie południowej Ukrainy może mieć militarny sens dla Moskwy poprzez odcięcie Kijowa od wybrzeża i obecności NATO na Morzu Czarnym - powiedział Melvin. Z politycznego punktu widzenia, mogłoby to być korzystne dla rosyjskich nacjonalistów, którzy postrzegają ten obszar jako historyczne ziemie "Noworosji" lub "Nowej Rosji".

Czytaj więcej

Wojska powietrzno-desantowe Rosji ćwiczą z użyciem ostrej amunicji na Krymie

- Wielofrontowe natarcie mogłoby również obejmować ruch na północno-wschodnią Ukrainę, ale być może bez wkraczania do głównych miast, gdzie Rosjanie mogliby ugrzęznąć w walkach miejskich. Równie dobrze rosyjskie wojska mogłyby wkroczyć na Białoruś, otwierając północny front na Ukrainie, który przybliżyłby rosyjskie siły do Kijowa - powiedział Giles.

- To oczywiście byłoby najbardziej kosztowne ekonomicznie, politycznie i pod względem ludzkich istnień, dlatego jest najmniej prawdopodobne - uważa Melvin.

Analitycy twierdzą, że nawet gdyby Rosja pokonała armię ukraińską, która jest o połowę mniejsza od jej własnej, mogłaby napotkać opór partyzancki, który utrudniłby jej utrzymanie zdobytego terytorium. 

Uderzenie rakietowe lub cyberatak

Giles uważa, że inne scenariusze zakładają ataki rakietowe dalekiego zasięgu lub cyberataki wymierzone w infrastrukturę krytyczną. Ataki rakietowe wykorzystałyby słabszą obronę antyrakietową Ukrainy.

- Różne scenariusze dotyczące tego, jak Rosja może starać się przekonać Zachód do spełnienia swoich żądań (bezpieczeństwa) poprzez ukaranie Kijowa, nie muszą nawet obejmować wtargnięcia na terytorium Ukrainy - powiedział.