Apel, oprócz USA, poparły m.in. rządy Australii, Kanady, Francji, Niemiec, Włoch, Japonii, Korei Południowej, Kataru i Wielkiej Brytanii, a także wysoki przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa.

"Ci, którzy sprawują władze w Afganistanie są odpowiedzialni - i będą pociągani do odpowiedzialności - za ochronę ludzkiego życia i własności i za natychmiastowe przywrócenie bezpieczeństwa i porządku".

Oświadczenie głosi, że Afgańczycy "zasługują, by żyć w bezpieczeństwie i godnie". "Jako społeczność międzynarodowa jesteśmy gotów im w tym pomóc" - czytamy.

Talibowie ogłosili, że wojna w Afganistanie skończyła się, po tym gdy islamscy bojownicy zajęli pałac prezydencki w Kabulu. Ofensywa talibów zakończona zajęciem Kabulu miała miejsce w czasie, gdy Afganistan opuszczają wojska USA i innych państw NATO.

Obecnie z Afganistanu ewakuowani są dyplomaci i obywatele państw Zachodu.

Nad ewakuacją Amerykanów z Kabulu czuwa 6 tysięcy żołnierzy USA.

Sekretarz stanu USA, Antony Blinken, napisał na Twitterze, że "drogi, lotniska i przejścia graniczne w Afganistanie muszą pozostać otwarte".