Co teraz zrobi premier Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński? Czy zmieni się skład rządu, czy też PiS pozostawi sprawę w ulubionym przez Jarosława Kaczyńskiego stanie zawieszenia, bez rozstrzygnięcia, w którym trwa przepychanka między frakcjami. To jedno z pytań, które pojawia się po ostatnich decyzjach w Porozumieniu. Wiemy jedno: do sądowego rozstrzygnięcia sprawy daleko. Nowogrodzka może tym tłumaczyć brak decyzji w sprawie wiceministrów. 

Czytaj także: 

Porozumienie przeciwko podatkowi od mediów

Konflikt w Porozumieniu. Sondaż: Co piąty Polak o nim nie słyszał

Ośmioro polityków Porozumienia wyrzuconych z partii

Kluczowe pytanie w polskiej polityce brzmi jednak: czy Zjednoczona Prawica ma nadal większość w Sejmie? Odpowiedź na to pytanie brzmi: do czego? Jeśli chodzi o obronę ministrów czy całego rządu, to nie ma chyba wątpliwości, że PiS utrzymuje większość. Każde głosowanie przeciwko byłoby eskalacją, która mogłaby szybko doprowadzić nawet do wcześniejszych wyborów. Trudno sobie wyobrazić, że gdy PO zacznie teraz składać kolejne wnioski o wotum nieufności (a pewnie zacznie), to ludzie Jarosława Gowina je poprą. Wicepremier musi teraz pokazać Nowogrodzkiej, że nie ma mowy o żadnym układzie z opozycją. Dlatego też nie ma mowy o tym, by uczestniczył z nią w rozmowach o wolności mediów, które planowane są na przyszły tydzień. To zaproszenie i tak było sprytnym ruchem opozycji, która musi na swój sposób generować cały czas testy dla sejmowej większości PiS. Co więcej, Jarosław Gowin i jego zwolennicy muszą utrzymywać różnicę między nimi a PiS i Solidarną Polską. Tak jak w przypadku podatku od reklamy. Jednocześnie nie mogą pokazać wprost braku lojalności wobec Nowogrodzkiej. To stąpanie po bardzo cienkim lodzie.

Te testy będą też przychodzić z wewnątrz. W postaci kolejnych kontrowersyjnych projektów, które będą dzielić nie tylko Zjednoczoną Prawicę, ale i Porozumienie. W ważnych głosowaniach w Sejmie Jarosław Kaczyński będzie bardzo uważnie obserwował, jak zachowują się ludzie Gowina z 12-stki, która go poparła we frakcyjnym sporze. To też będzie sygnał dla Nowogrodzkiej, na ile ryzykowne byłoby np. pozbawienie Gowina wszystkich funkcji. Bo jeśli okaże się, że wicepremier nie ma w praktyce ludzi, którzy mogliby zachwiać większością, to mało kto wątpi, że prezes PiS będzie miał skrupuły. Problem dla większości zacznie się, gdy dla polityków Porozumienia zacznie pojawiać się realna alternatywa w ramach scenariuszy opozycji. Im bliżej będzie wyborów, tym bardziej stanie się to możliwe. 

Dlatego nie ma wątpliwości, że najbliższe lata będą jeszcze bardziej interesujące politycznie niż poprzednie. A coraz więcej jest za to wątpliwości, czy Zjednoczona Prawica wystartuje ponownie w obecnym kształcie. Kaczyński w ramach równowagi nie może też dopuścić do sytuacji, w którym drugi koalicjant - Solidarna Polska - poczuje się zbyt silny w kontraście do Porozumienia. Dlatego czas wzajemnego testowania na wielu polach dopiero się zaczyna.