Uzyskał wówczas nie tylko poparcie najważniejszego mocarstwa dla wchłaniania terenów okupowanych, ale też zaprzyjaźnił się z ważnymi państwami arabskimi – od Zjednoczonych Emiratów po Maroko. Wydawało się, że Palestyńczycy znikają z głównego nurtu, mogą już liczyć tylko na przywódców w rodzaju Erdogana oraz na pięknoduchów i antysemitów w mediach społecznościowych.
Pojawienie się u waszyngtońskiego steru Joe Bidena wywołało jednak wielkie zamieszanie na Bliskim Wschodzie. Wszyscy czują, że będzie inaczej niż za Trumpa. To skłania do rozmów regionalnych przeciwników (Egipcjanie i Turcy), a nawet do zmiany tonu śmiertelnych wrogów (Saudyjczycy i Irańczycy). A jednocześnie budzi nadzieję w przegranych, wydawałoby się, Palestyńczykach. Niestety, realizacja nadziei nie może się obyć bez ofiar. Na razie są to setki rannych. Właśnie teraz, w czasie zamieszania w regionie, Izrael chciał przeprowadzić eksmisję kilku palestyńskich rodzin ze wschodniej Jerozolimy. To trudny problem prawny, czy da się tę eksmisję uzasadnić czy nie, walka w sądach trwa. Ale Arabowie uznali to za dowód na to, że inne prawa obowiązują ich, a inne Żydów.