Wprowadzone przez rząd restrykcje mające na celu przeciwdziałanie szybkiemu rozprzestrzenianiu się koronawirusa uniemożliwiają prowadzenie jakiejkolwiek kampanii wyborczej większości kandydatów w wyborach prezydenckich. Restrykcje te wydają się uzasadnione. Zamknięcie szkół, teatrów, barów, restauracji, centrów handlowych, zamknięcie granic lotniczych i kolejowych oraz zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób ma ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa.
Obserwując to, co się dzieje na świecie, można uznać, że to działania sensowne. Opozycja podnosi, że można zrobić więcej, że rząd mógł działać szybciej. Być może. Kluczowe wydaje się jednak coś innego. Po tym, jak rząd podjął niezbędne działania dotyczące ochrony zdrowia Polaków, warto pomyśleć o trwającej kampanii politycznej. Rzut oka na wszystkie portale informacyjne, na wiadomości w radio i telewizji zdaje się potwierdzać, że to koronawirus jest czymś więcej niż tematem numer jeden. Jest tematem numer od jeden do trzydziestego. Wszelkie informacje nie dotyczące koronawirusa znacznie mniej teraz zaprzątają nam głowę. Trudno się dziwić – gdy widzimy co dzieje się we Włoszech (zmarło tam ponad 1000 osób) czy Hiszpanii – która wskoczyła na czwarte miejsce jeśli chodzi o ilość ofiar śmiertelnych, widzimy skalę problemu.