PiS został niemile zaskoczony wyborem Andrzeja Czumy na szefa resortu sprawiedliwości. Platformersi mieli powody do zacierania rąk – Donald Tusk postawił na kogoś spoza korporacji prawniczych, kogo nie sposób kojarzyć z postkomunistycznym salonem. Na dodatek kandydat na ministra brzmiał niemal jak Jarosław Kaczyński, na pierwszy plan wysuwając bezpieczeństwo zwykłych obywateli.
Jak na to zareagował PiS? Czy choć przez chwilę założył, że zmiana na stanowisku szefa resortu sprawiedliwości może zaowocować powrotem do haseł Zbigniewa Ziobry? Bynajmniej. Politycy PiS od razu zaczęli ironizować, że ten wybór to dowód bezradności Tuska, a Zbigniew Ziobro rzucił protekcjonalnie, że Andrzej Czuma nie ma żadnej praktyki prawniczej. Wszystko zwieńczył występ Arkadiusza Mularczyka w TVN, który w zgodnym chórze z Janem Widackim, politykiem Demokratów.pl, ubolewał, że wybrano kogoś, kto nie ma pojęcia o wymiarze sprawiedliwości.