Reklama

Piotr Gursztyn o wizycie Dmitrija Miedwiediewa w Polsce

Są pierwsze korzyści z wizyty Dmitrija Miedwiediewa w Polsce - Rosja chce więcej polskich ziemniaków. Z całkowitą powagą donoszą o tym polskie media. Te najpoważniejsze, więc trudno przemilczeć te doniesienia
Piotr Gursztyn

Piotr Gursztyn

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Sława Bohu! Nowa jakość stosunków, Warszawa i Moskwa nigdy nie były tak blisko, Rosja się zmienia, nowe otwarcie - to wszystko prawda. A, że osiągnięcia w dyplomacji są sprawą zawsze nieco zbyt abstrakcyjną, nasze ziemniaki będą tym konkretem, dzięki któremu uwierzą nawet największe niedowiarki.

Ale do rzeczy. W Rosja była susza. Kartoszka nie obrodziła. Zresztą co roku ten potężny kraj, co "niebo śle rakiety, bez wysiłku wielkich rzek zawraca bieg, również trudny kunszt baletu, najlepiej posiadł on na planecie tej" sprowadza tysiące ton tej skomplikowanej w uprawie niczym orchidee rośliny. My do tej pory byliśmy gdzieś w tyle dostawców bulwiastego złota. Pierwsza była Holandia, my dopiero na trzynastym miejscu. W sukurs nam przyszedł niejaki mątwik, czyli globodera rostochiensis. Ta współczesna emanacja złowrogiej stonki zaatakowała kartofel holenderski, belgijski, francuski, a nawet niemiecki. Na placu boju zostaliśmy my. I od nas stały członek rady bezpieczeństwa ONZ zamówi jakieś paręset wagonów więcej. Tak więc cała ziemniakożerna Rosja nasza.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama