W tej sytuacji trzej jego partyjni podwładni, którzy pobrali kilkanaście tysięcy publicznych złotych na kosztujący kilkaset złotych lot, uczynili PiS wyjątkowo duże szkody. Zapowiadając usunięcie ich z partii, prezes postąpił właściwie.
Tyle tylko że to nie wystarczy. Jeśli Kaczyński nie chce, aby takie sytuacje się powtarzały, musi zupełnie inaczej budować swoją partię. Bo to on jest winien, że twarzami Prawa i Sprawiedliwości stali się tacy ludzie jak Adam Hofman. To on, przez lata eliminując nietuzinkowych polityków z PiS, zrobił miejsce dla trzech bohaterów afery madryckiej. To on utrzymywał schizofreniczny układ: obiecywał sanację moralną państwa, a równocześnie lansował ludzi, którzy byli wprawdzie sprawnymi technologami polityki, ale swoją postawą zaprzeczali ideom głoszonym przez lidera.