Jachty w Monako, wille nad jeziorem Como, pałace w Londynie, narty w Courchevel, wakacje z kochanką na Malediwach, ogrodzone wysokimi murami domy na Rublowce. Tak przez ostatnie dziesięciolecia wyglądało życie rządzących krajem Rosjan, należących do najwyższej warstwy społecznej i dzielących między siebie wielomiliardowe zasoby bogatego we wszelkie możliwe złoża kraju.

Liczba bojowych ładunków nuklearnych w poszczególnych krajach świata

Liczba bojowych ładunków nuklearnych w poszczególnych krajach świata

Foto: PAP

Wojna Władimira Putina z Ukrainą w niewielkim stopniu zakłóciła ich dotychczasowe życie. Ile miliardów dolarów ulokowanych w zachodnich bankach odebrano rosyjskim oligarchom i przekazano np. na odbudowę Ukrainy? Tak, rosyjskie elity (zwłaszcza te biznesowe) trzymają kciuki za to, by wojna zakończyła się jak najszybciej i by nikt nawet nie próbował zakłócać im (oraz ich dzieciom i wnukom) życia w luksusowych rezydencjach na Lazurowym Wybrzeżu.

Czytaj więcej

Szampan, rosyjska flaga i koszulka z portretem Putina. Jak Rosjanie bawią się w Courchevel

Atomowe groźby Władimira Putina są niewiarygodne. Rosyjskie elity nie chcą apokalipsy

W zamian gospodarz Kremla podsuwa swoim elitom inny scenariusz – bomba atomowa, globalna zagłada, śmierć. Taki przekaz wysyła do świata, ale też do swojego otoczenia, rozpoczynając we wtorek manewry z użyciem całej swojej triady nuklearnej – międzykontynentalnych rakiet balistycznych, atomowych okrętów podwodnych i bombowców strategicznych. Zaangażowano nawet przerzuconą na Białoruś taktyczną broń atomową. Nie po raz pierwszy Putin macha atomową maczugą w ostatnich latach, co tylko potwierdza fakt, że Kreml wyczerpał już wszystkie konwencjonalne środki i nie jest w stanie przełamać trwającego od kilku lat impasu w wojnie z Ukrainą.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Wojna Rosji z Ukrainą. Putin grozi Zełenskiemu, ale wysadza bloki

Wręcz przeciwnie, wojna zaczyna docierać do coraz bardziej oddalonych od Ukrainy rosyjskich regionów i odbijać się na życiu przeciętnych Rosjan (tak jak np. po uderzeniach powietrznych w terminal naftowy w Anapie). Broń atomowa jest ostatnim argumentem Putina w tej wojnie. I wiele wskazuje na to, że dyktator sam jest do jej użycia gotowy. Jeszcze w 2018 r. wypowiedział słynne zdanie, komentując możliwość wojny atomowej: „Po co nam taki świat, w którym nie będzie Rosji.” Przekaz płynący z Kremla jest prosty: w razie porażki sięgnę po broń ostateczną.

Rosyjskie elity nie spieszą się, by odprowadzić dzieci na front

Jak wielu otaczających go ludzi myśli podobnie? Jakoś nie słychać głosów wysokiej rangi urzędników, ministrów czy okołokremlowskich biznesmenów, którzy namawialiby do totalnej mobilizacji i w obecności kamer telewizyjnych odprowadzaliby dzieci na front, by te dołączyły do wojny z Ukrainą. Milczą. Jak mawia popularne w Rosji przysłowie: „Mowa jest srebrem, ale milczenie złotem.”