Michał Szułdrzyński: Szczyt NATO jest testem dla samego Zachodu

Obchody 75-lecia NATO zdominowane są przez globalne wyzwania i polityczne napięcia. Pomimo przyjęcia Szwecji i Finlandii przyszłość sojuszu staje pod znakiem zapytania w kontekście amerykańskich wyborów prezydenckich oraz agresji Rosji na Ukrainę. Czy NATO sprosta tym wyzwaniom?

Aktualizacja: 10.07.2024 19:08 Publikacja: 10.07.2024 15:55

Michał Szułdrzyński: Szczyt NATO jest testem dla samego Zachodu

Foto: AFP

Miało być przyjęcie urodzinowe, ale – jak zauważył „The Economist” – szczyt NATO bardziej przypomina ostatnią wieczerzę. Z jednej strony jubileuszowy zjazd z okazji 75. rocznicy powstania paktu przypada na chwilę, gdy powiększył się on o Szwecję i Finlandię, które zmieniły decyzję co do pozostawania poza sojuszem po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. „Dziś NATO jest silniejsze niż kiedykolwiek w swojej historii” – mówił w przemówieniu otwierającym obchody amerykański prezydent Joe Biden.

Dlaczego podczas szczytu NATO wszystkie oczy skierowane są na Joe Bidena?

Jednak z drugiej strony sam sojusz jest młodszy i chyba w lepszej formie od prezydenta USA Joe Bidena, który walczy o reelekcję z Donaldem Trumpem, też starszym niż NATO. Temu pierwszemu wszyscy przyglądali się uważnie, ponieważ po ostatniej telewizyjnej debacie nawet najzagorzalsi jego zwolennicy zastanawiają się, czy Biden jest w wystarczająco dobrej kondycji, by wziąć udział w wyścigu o prezydenturę, wygrać z Trumpem i przez cztery lata stać nie tylko na czele USA, ale też i NATO.

Czytaj więcej

Joe Biden mówi, że Ukraina może zatrzymać Putina. Będą dodatkowe Patrioty dla Kijowa

Bo 75 lat od powstania sojuszu wciąż to USA są jego głównym gwarantem. I to właśnie prezydencki wyścig w USA, pytania o kondycję Bidena oraz o to, co naprawdę będzie chciał zrobić z sojuszem Donald Trump, gdyby wygrał, są tym, co przyćmiewa okolicznościowy jubileusz.

Co NATO może obiecać Rosji?

Drugą sprawą jest pomoc Ukrainie. Jak zauważył Radosław Sikorski, NATO powstało, by zapewnić bezpieczeństwo światu zagrożonemu przez ambicje Związku Sowieckiego, a dziś potwierdza się jego przydatność, gdy Zachodowi grożą imperialne i kolonialne ambicje Rosji i jej przywódcy Władimira Putina. Choć już w 2008 roku w Bukareszcie Zachód obiecał Kijowowi członkostwo, na tym szczycie nie padnie żadna deklaracja o przyjęciu Ukrainy. Jednak w planowanych konkluzjach znajduje się sformułowanie o „nieodwracalnej” drodze Ukrainy do NATO.

Czytaj więcej

NATO zabezpiecza pomoc dla Ukrainy na wypadek wygranej Trumpa

Choć wydawać się może, że to mało, ma to jednak swoje znacznie. Wszak Putin domaga się deklaracji, że Ukraina nigdy do NATO nie wjedzie. Na szczycie nie padnie żadna data, jednak jasno odrzucony zostanie postulat Moskwy, NATO podkreśli nieodwracalność dołączenia Ukrainy w przyszłości. Również decyzja o przekazaniu nad Dniepr czterech baterii patriotów i jeszcze innego systemu obrony nieba ma swoje znaczenie dla przebiegu tej wojny. Ale najważniejsza będzie i tak determinacja Stanów Zjednoczonych w tej sprawie, tu więc wracamy do punktu pierwszego.

Czy NATO i Zachód pokażą Rosji, że są jednością?

Ale szczyt NATO jest też testem dla samego Zachodu. Jego jedność testuje właśnie formalnie sprawujący przewodnictwo w Unii Europejskiej Viktor Orbán, który przekonuje, że przygotowuje pokój, podróżując do Kijowa, Moskwy czy Pekinu. Jak na razie jedyną konsekwencją jego misji było najkrwawsze od miesięcy bombardowanie Kijowa – rakiety spadły m.in. na szpital dziecięcy. Do ataku doszło, gdy w drodze na szczyt w Waszyngtonie Wołodymyr Zełenski zatrzymał się w Warszawie i podpisywał z premierem Donaldem Tuskiem porozumienie dotyczące wzajemnego bezpieczeństwa. To również bardzo symboliczne. Czy pogrążona w politycznym chaosie po wyborach Francja i Niemcy ze słabym jak nigdy kanclerzem Olafem Scholzem są w stanie przejąć od Amerykanów odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy? Czy też Zachód i NATO pokażą, że są jednością bez względu na to, kto jest prezydentem USA, premierem Francji czy kanclerzem Niemiec? Niestety takiej pewności na razie nie mamy.

Miało być przyjęcie urodzinowe, ale – jak zauważył „The Economist” – szczyt NATO bardziej przypomina ostatnią wieczerzę. Z jednej strony jubileuszowy zjazd z okazji 75. rocznicy powstania paktu przypada na chwilę, gdy powiększył się on o Szwecję i Finlandię, które zmieniły decyzję co do pozostawania poza sojuszem po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. „Dziś NATO jest silniejsze niż kiedykolwiek w swojej historii” – mówił w przemówieniu otwierającym obchody amerykański prezydent Joe Biden.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Grecka tragedia Joe Bidena. Tej walki nie może wygrać
Komentarze
Bogusław Chrabota: Krok do przodu w sprawie big techów
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Konfederacja łączy siły z AfD, czyli podpisuje pakt z diabłem. Za jaką cenę?
Komentarze
Bogusław Chrabota: Wołyń to ból, który pozwoli wyleczyć niesprawiedliwa wojna
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Strącanie rosyjskich pocisków nad Ukrainą. Dlaczego jeszcze tego nie robimy?
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą