Jędrzej Bielecki: Xi Jinping – najlepszy przyjaciel Putina. I Polski

Donald Tusk pochwalił Andrzeja Dudę za wyniki jego wizyty w Chinach. Premier mógł znaleźć jednak lepszy powód do docenienia prezydenta, bo Chiny wielokrotnie obiecywały różne ułatwienia dla polskich przedsiębiorców. I nigdy nic z tego nie wyszło.

Publikacja: 26.06.2024 18:07

Jędrzej Bielecki: Xi Jinping – najlepszy przyjaciel Putina. I Polski

Foto: AFP

Gdy w kwietniu kanclerz Olaf Scholz poleciał z wielką grupą niemieckich przedsiębiorców do Chin, rządowy Ośrodek Studiów Wschodnich (OSW) pisał z ironią, że niemiecka strategia „ograniczenia ryzyka” może poczekać. Wizyta pokazała, że gdy w grę wchodzą wielkie pieniądze, dla Niemiec fakt, że Chiny uratowały obłożoną zachodnimi sankcjami gospodarkę Rosji, schodzi nagle na drugi plan. 

Po co Andrzej Duda poleciał do Chin?

Teraz jednak tym samym tropem poszła i Polska. W Pekinie prezydent Andrzej Duda chwalił się, że uzyskał lepszy dostęp do chińskiego rynku dla polskich producentów rolnych. Wskazywał na pewne ułatwienia wizowe. I mówił, że Xi Jinping ze zrozumieniem odniósł się do polskich próśb o przekonanie władz Białorusi do zaniechania prowokacji na granicy.

Czytaj więcej

Prof. Bogdan Góralczyk: Wizyta Andrzeja Dudy w Chinach przyniosła raczej mizerne rezultaty

Doświadczenia z przeszłości każą jednak być bardzo ostrożnym odnośnie do tych „osiągnięć”. Przez osiem lat rządów PiS wielokrotnie zapowiadano, że gigantyczna przepaść między polskim importem z Chin a eksportem do Państwa Środkowa zostanie zasypana. Wskazywano na ogromne inwestycje związane z projektem Jednego Pasa i Jednej Drogi, które miały uczynić z Polski „bramę do Europy” dla Chińczyków. Nic z tego się nie ziściło. 

Ameryka chce od Unii jasnego stanowiska: jest z USA czy Chinami?

Do tego doszedł jednak teraz kontekst geostrategiczny. Brutalna chińska dyktatura tworzy jeden blok z reżimem Putina. Chce zepchnąć do defensywy wolny świat, zaczynając od stworzenie dla Rosjan warunków do pokonania Ukrainy. 

Ameryka Joe Bidena uważa Chiny za egzystencjalne zagrożenie. I domaga się od Europy podjęcia jasnej decyzji, czy jest po stronie Waszyngtonu, czy Pekinu. Pierwszym testem ma być nałożenie karnych ceł na import do Unii dotowanych przez chińskie władze samochodów elektrycznych. W środę na konferencji prasowej Donald Tusk przyznał, że nie wie, czy w czasie głosowania w Radzie UE w październiku nad propozycją Komisji Europejskiej w tej sprawie Polska poprze takie restrykcje, czy też nie. Lepiej, żeby opowiedziała się za karnymi cłami, nawet jeśli to przekreśli „efekty” wizyty prezydenta Dudy w Chinach. 

Gdy w kwietniu kanclerz Olaf Scholz poleciał z wielką grupą niemieckich przedsiębiorców do Chin, rządowy Ośrodek Studiów Wschodnich (OSW) pisał z ironią, że niemiecka strategia „ograniczenia ryzyka” może poczekać. Wizyta pokazała, że gdy w grę wchodzą wielkie pieniądze, dla Niemiec fakt, że Chiny uratowały obłożoną zachodnimi sankcjami gospodarkę Rosji, schodzi nagle na drugi plan. 

Po co Andrzej Duda poleciał do Chin?

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Tomasz Krzyżak: Abp Marek Jędraszewski już wie, kiedy odejdzie. I jego kalendarz też to chyba zdradza
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Komentarze
Paweł Łepkowski: Zasnąłem podczas przemówienia Donalda Trumpa. Najnudniejszy monolog w historii
Komentarze
Estera Flieger: Problemy z pamięcią. Wołyń i Jedwabne
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Cesarzowa Urszula. Czy udźwignie wyzwania stojące przed Europą
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Dlaczego Donald Tusk niechcący bardzo pomógł Marcinowi Romanowskiemu