Kilka dni temu w wojsku miała miejsce fatalna kumulacja. Onet ujawnił zatrzymanie, następnie postawienie zarzutów dwóm żołnierzom strzegącym granicy. Tego samego dnia pojawiła się informacja o śmierci szeregowego Mateusza Sitki, który został pchnięty nożem w czasie służby na granicy. W środę odbędzie się jego pogrzeb.
Czytaj więcej
Potrzebne są poważne zmiany w sposobie zabezpieczenia granicy oraz przepisy, które umożliwią użycie broni przez wojsko w czasie pokoju.
Gdy z dzisiejszej perspektywy patrzymy na ten dzień, możemy wyciągnąć wniosek, że niemal każdy polityk był gotowy skomentować tę sytuację, stał się ekspertem od wojska i zabezpieczenia granicy, byle tylko coś ugrać politycznie. Reakcja szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza była różnie interpretowana. Można było odnieść wrażenie, że jest zagubiony, nie ma pełnej wiedzy albo nie chce jej przekazać, a jego wypowiedź sprowadziła się do twardego stwierdzenia, że „stoi murem za polskim mundurem”. Wicepremier nie mógł powiedzieć niczego innego, nawet jeśli miał wiedzę o tym, że strzały oddane przez dwóch żołnierzy do migrantów mogły się zakończyć niepotrzebną śmiercią, a w konsekwencji kryzysem międzynarodowym.
Jakie zmiany MON proponuje w wojsku i dla wojska
Dopiero fala krytyki, która wylała się na władzę w przeddzień zakończenia kampanii wyborczej, spowodowała, że przepracowano na nowo przepisy dotyczące zatrzymania żołnierzy przez Żandarmerię Wojskową. Raptem się okazało, że mogą ruszyć szkolenia organizowane przez policję dla wojska, żołnierze mogą dostać lepszy sprzęt, a nawet może zostać dowieziona amunicja do ciężkiego uzbrojenia, które już jest na granicy. W ekspresowym tempie udało się pokazać propozycje zmian przepisów dotyczących zasad użycia broni przez żołnierzy w czasie pokoju oraz możliwość ich wykorzystania na terenie kraju bez konieczności wprowadzenia stanu wojennego.
Czytaj więcej
Presja migracyjna zostanie utrzymana. To jest cel Białorusi, to jest cel Federacji Rosyjskiej - mówił na konferencji prasowej szef Sztabu Generalne...
Można odnieść wrażenie, że dopiero śmierć człowieka spowodowała, że wielu polityków uświadomiło sobie, jakie są rzeczywiste cele rozpoczętej przez Białoruś wojny hybrydowej i jak czasem niedaleko jesteśmy od wojny gorącej. Dobrze się stało, że wreszcie się do niej przygotowujemy na poważnie, ale nie powinno być to wynikiem kryzysu, tylko chłodnego, metodycznego reagowania na zmieniające się okoliczności.
Komunikacja strategiczna nie mniej ważna od wojny
Doskonale by było, gdyby komunikacja strategiczna państwa zawsze działała tak jak we wtorek, gdy minister był w stanie przekazać jasny komunikat o trudnym zdarzeniu dotyczącym wojska bez potrzeby kluczenia i ukrywania. Taki przekaz się pojawił, gdy ujawniliśmy w „Rzeczpospolitej”, że w jednostce wojskowej w Braniewie zginął żołnierz.
Czytaj więcej
Problemy na granicy i chaos wokół CPK to jaskrawe przykłady kiepskiej komunikacji władzy. Czy brak rzecznika rządu to ucieczka przed odpowiedzią na...
Na działania
wojska trzeba patrzeć jak na złożony organizm. Żołnierz potrzebuje także pomocy
psychologicznej (na to zwracał uwagę Władysław Kosiniak-Kamysz zaraz po
objęciu kierownictwa w resorcie) oraz wsparcia medycznego – gdy trzeba, takiego
jak na polu walki. I gdy trzeba, pomocy prawnej.
Dzisiaj politycy są „elektryczni”, gdy słyszą frazy „wojsko”, „granica”, „Białoruś”. Mam nadzieję, że im to nie spowszednieje.