Niezbyt miłosierne podejście MFW zapewne ani nie znajdzie posłuchu wśród europejskich polityków, ani nie przysporzy Funduszowi miłośników. Oczywiście, Unia Europejska przyjęła już zobowiązanie 15-proc. redukcji zużycia gazu – i rządy w Skandynawii, Niemczech czy Niderlandach są bardziej skłonne do klarowania tamtejszym społeczeństwom, że należy zrezygnować z pewnej dozy komfortu energetycznego na rzecz większego bezpieczeństwa energetycznego. Ale to raczej domena bogatszych europejskich społeczeństw.

Paradoksalnie, biedniejsza część Europy rozważa raczej właśnie takie rozwiązania, jak rozmaitego rodzaju dopłaty dla indywidualnych konsumentów paliw. W Grecji, gdzie minister turystyki wystosował dosyć absurdalne zaproszenie do Niemców, by na zimę przyjeżdżali grzać się w greckim słońcu (zimowe temperatury nie przekraczają kilkunastu stopni – i podobnie jest w wielu greckich mieszkaniach), aż jedna trzecia populacji balansuje na krawędzi ubóstwa. Również energetycznego, bowiem większość budynków jest tam fatalnie ocieplona i generalnie budowana bez stosowania norm efektywności energetycznej. Greccy kierowcy dostali już od rządu tzw. vouchery paliwowe rekompensujące częściowo koszty tankowania. Powszechnie oczekuje się, że pójdą za tym vouchery energetyczne obniżające rachunki za prąd.

Czytaj więcej

Wyścig rządu i opozycji na propozycje ws. kryzysu energetycznego

Hiszpanie już ustanowili maksymalny limit cen gazu, zredukowali VAT na elektryczność z 21 do 5 proc., dopłacają do paliw samochodowych (20 centów do każdego litra do końca roku), podnieśli emerytury i renty o 15 proc. czy zorganizowali jednorazową wypłatę 200 euro dla gospodarstw domowych z dochodami mniejszymi niż 14 tys. euro rocznie. Szczodrość tę sfinansują zapewne – przynajmniej w dużej mierze – z nowych podatków nałożonych na firmy energetyczne i banki, które łącznie powinny przynieść w tym roku 3,5 mld euro, uzupełnionych o zakaz przerzucania tego obciążenia na klientów.

Za naszą południową granicą do własnych subsydiów przymierza się rząd w Pradze. W czerwcu zaakceptował program wypłat rzędu 200 euro na każde dziecko. Od 1 października ma też wejść w życie specjalny nowy program taryfowy, o którym trudno jednak powiedzieć coś pewnego – z tego, co mówią na ten temat czescy politycy, wynika, że będzie on kosztować budżet ok. 1,3 mld euro i będzie premiować gospodarstwa oszczędzające energię, co byłoby swoistą hybrydą między oszczędzaniem a subsydiowaniem.

Czytaj więcej

Krzysztof A. Kowalczyk: Czy naprawdę obudzi nas dopiero zimny grzejnik?

Subsydia wprowadzane są wbrew zaleceniom liberalnych instytucji i wbrew logicznemu przekonaniu, że wyrzeczenia trzeba zacząć od siebie. Ale są kraje, w których olbrzymia część społeczeństwa balansuje na krawędzi wypłacalności – i tam bezpośrednia interwencja jest nie do uniknięcia, a narzędzia wsparcia powinny być precyzyjnie skierowane do zagrożonych grup. I dobrze, byleby tylko uniknąć marnowania tak potrzebnych teraz pieniędzy i chaosu wynikającego z faktu, że kominek czy koza z działki kwalifikuje się do wypłaty. Koniec końców to także biedniejsza część społeczeństw płaci pośrednio rachunek za gotówkę wypłacaną do ręki.