Reklama

Jerzy Haszczyński: Trzeci front Joe Bidena

Gdy dowiedzieliśmy się o śmierci az-Zawahiriego, Nancy Pelosi była gdzieś w okolicach Tajwanu, wywołując wściekłość Chińczyków i obawy wielu ludzi na świecie, że zaraz wybuchnie kolejna wielka wojna.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Prezydent USA Joe Biden ogłaszający zlikwidowanie Ajmana az-Zawahiriego

Prezydent USA Joe Biden ogłaszający zlikwidowanie Ajmana az-Zawahiriego

Foto: POOL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP

Reklama
Reklama
Reklama

O wojnie z terroryzmem islamskim prawie wszyscy już zapomnieli. A zwłaszcza o Al-Kaidzie. Powoli zapominali też o Afganistanie, z którego Amerykanie i ich sojusznicy wycofali się rok temu po dwóch dekadach. Zapominali o talibach, którzy przejęli tam pełnię władzy, a przed laty dali się poznać jako ci, co dali gościnę Osamie bin Ladenowi, najważniejszemu terroryście świata.

Ostatnio bardziej zagrażał światu klon Al-Kaidy – ISIS, ale to ostatnio i tak było parę lat temu, nawet przed pandemią koronawirusa. Epoki się szybko zmieniają, a ta, w której przerażała i przyciągała uwagę Al-Kaida, wydaje się niemal prehistorią. Wtedy poza środkowo-wschodnimi Europejczykami nikt się nie bał Rosji, a oprócz wielbiących niepodległość Tajwańczyków nikt raczej nie zakładał, że przywódca Chin postawi sobie pilne zadanie: „zjednoczenia” chińskich ziem.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama