Reklama

Bogusław Chrabota: Morawiecki w matni

Z technokratycznego premiera szef rządu zamienił się w zaledwie „człowieka do specjalnych zadań" Jarosława Kaczyńskiego.
Bogusław Chrabota: Morawiecki w matni

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Coraz więcej mamy dowodów, że misja Mateusza Morawieckiego dobiega końca. Premier, który miał prezentować ludzką twarz PiS, dogadywać się z Europą i równoważyć partyjnych hard-linerów, wisi w sensie politycznym na coraz cieńszej nitce osobistego poparcia Jarosława Kaczyńskiego. Nie miejsce tu, by całościowo analizować jego błędy, niemniej wypada wymienić najważniejsze. Nie udało mu się zbudować w partii swojej frakcji, zawsze był zakładnikiem prezesa. Otoczył się technokratami i średnio doświadczoną, za to piekielnie ambitną młodzieżą. Od samego początku obecności w partii Kaczyńskiego usilnie zabiegał o swój „konserwatywny" wizerunek i akceptację ze strony najtwardszego elektoratu PiS (słynne ogniska z klubami „Gazety Polskiej"), jednocześnie coraz mniej dbając o poparcie środka sceny publicznej. To musiało się skończyć stopniowo dokonującą się metamorfozą wizerunku technokratycznego premiera na rzecz zaledwie „człowieka do specjalnych zadań" Jarosława Kaczyńskiego.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama