Reklama

Bogusław Chrabota: Morawiecki w matni

Z technokratycznego premiera szef rządu zamienił się w zaledwie „człowieka do specjalnych zadań" Jarosława Kaczyńskiego.
Bogusław Chrabota: Morawiecki w matni

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Coraz więcej mamy dowodów, że misja Mateusza Morawieckiego dobiega końca. Premier, który miał prezentować ludzką twarz PiS, dogadywać się z Europą i równoważyć partyjnych hard-linerów, wisi w sensie politycznym na coraz cieńszej nitce osobistego poparcia Jarosława Kaczyńskiego. Nie miejsce tu, by całościowo analizować jego błędy, niemniej wypada wymienić najważniejsze. Nie udało mu się zbudować w partii swojej frakcji, zawsze był zakładnikiem prezesa. Otoczył się technokratami i średnio doświadczoną, za to piekielnie ambitną młodzieżą. Od samego początku obecności w partii Kaczyńskiego usilnie zabiegał o swój „konserwatywny" wizerunek i akceptację ze strony najtwardszego elektoratu PiS (słynne ogniska z klubami „Gazety Polskiej"), jednocześnie coraz mniej dbając o poparcie środka sceny publicznej. To musiało się skończyć stopniowo dokonującą się metamorfozą wizerunku technokratycznego premiera na rzecz zaledwie „człowieka do specjalnych zadań" Jarosława Kaczyńskiego.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama