Piszą o niej w poetyce piosenki Kazika, że „jej (synów) szus jest lepszy niż innych szus", a ona dość mętnie tłumaczy, że jej synowie to zawodnicy, rygorów żadnych nie złamała, a jej imię i nazwisko na liście startowej to jakiś niezrozumiały przypadek. Słabe to oczywiście, zwłaszcza z perspektywy niedawnych kolegów ministrów, którzy nie tylko perorują o dyscyplinie społecznej, ale na dodatek są na pozór kompletnie nieczuli na wychodzące od najwierniejszego podhalańskiego elektoratu żądania, by stoki otworzyć. W tym sensie Jadwiga Emilewicz musi się wydawać czarną owcą. Psuje wizerunek rządzących, naraża się na gniew politycznych mocodawców. Tak, to prawda.