Z obrad senackiej komisji do wyjaśnienia afery Pegasusa wyłania się obraz polskich służb starających się na wszelkie sposoby ukryć zakup oprogramowania do inwigilacji. Były i obecny prezes Najwyższej Izby Kontroli przedstawili dokumenty dotyczące zarówno sposobu finansowania tego zakupu, jak i użycia w tym celu specjalnego pośrednika. Pieniądze na licencję tej szpiegowskiej cyberbroni zabrano z funduszu pomagającego ofiarom przestępstw, bo dzięki temu można było ukryć roszady w budżecie CBA przed posłami z Komisji Służb Specjalnych, a nawet przed szefem własnego rządu. Również zakup przez pośrednika, powiązaną z komunistyczną bezpieką spółkę Matic, był kolejnym krokiem utrudniającym wykrycie sprawy.