Jednak wszystko zmieniło się po dziwnym kontredansie między Waldemarem Pawlakiem a Januszem Piechocińskim. Pawlak rezygnuje z wicepremierostwa, Piechociński prosi, by został, przynajmniej do marca. Nawet jeśli Piechociński ma inne intencje, jego odmowa wejścia do rządu wygląda raczej na strach niż uprzejmość wobec Pawlaka.
Dlatego nieoczekiwanie to właśnie liderzy PSL, pokazując swą słabość, sprawiają, że Platforma może tę sytuację wykorzystać dla siebie. Brak zdecydowania Piechocińskiego i unoszący się honorem Pawlak dają Donaldowi Tuskowi duże pole manewru. Bo to on w tej chwili może postawić koalicjantowi twarde warunki współpracy.