Reklama

Górnictwo. Klątwa Tuskowego kranu i rządu dyletantów - komentarz Bartosza Marczuka

Jest porozumienie! Wiwat zakrzyknie rząd, wiwat, choć z mniejszym animuszem, zakrzykną górnicy. I tylko, my obywatele, pozostaniemy z rozdziawionymi ustami, znów dumając nad nieporadnością, wręcz nieudolnością naszej rządowej drużyny.

Publikacja: 17.01.2015 21:28

Bartosz Marczuk

Bartosz Marczuk

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

W tej sprawie niewiele rzeczy trzyma się kupy.

No bo jak na przykład pogodzić zawarte w sobotę porozumienie z przedstawionym zaledwie kilkanaście dni wcześniej planem rządu o likwidacji czterech kopalń. W porozumieniu czytamy (ptk. 5), że mogą one zostać sprzedane inwestorom lub stać się spółkami pracowniczymi. To bardzo dobrze. Tylko dlaczego rząd wcześniej nie zaproponował takiego rozwiązania? Jak pogodzić zawarte porozumienie z projektem ustawy, który wpłynął do Sejmu i przewidywał likwidację kopalń?

Jak wytłumaczyć kilkuletnią niefrasobliwość rządu, właściciela kopalń, gdy ceny węgla pikowały w dół? Wszyscy pamiętamy bujający się, dziś brukselski duet Tusk-Bieńkowska w rytm górniczych walczyków, zapewniających że górnikom nic nie grozi.

Jak wytłumaczyć inwestycje w kopalnie, które później miały trafić do likwidacji? Jak rozgryźć narrację rządu, że nie można pomagać kopalniom, bo zabrania tego UE, z punktem pierwszym porozumienia brzmiącym, że rząd „wystąpi do Komisji Europejskiej z wnioskiem o skorzystanie z tzw. Europejskiego Funduszu dla Inwestycji dla sektora węgla kamiennego"?

Nie wiadomo też właściwie dlaczego górnicy mają przez 4 lata dostawać z budżetu 75 proc. swoich pensji, mając równocześnie prawo do pracy i zakładania firmy. Czy którykolwiek z Polaków, no może poza nauczycielami mającymi prawo do tzw. urlopów zdrowotnych, może liczyć na taką hojność współobywateli opłacających podatki?

Reklama
Reklama

A może odpowiedź na te pytania nie jest wcale tak trudna. Może po prostu trzeba w końcu zdać sobie sprawę z tego, że rządzą nami dyletanci. Ludzie, którzy nie potrafią niczego przeprowadzić porządnie, z rozmysłem, konsekwencją. Ludzie, którzy nie potrafią stawić czoła wyzwaniom, o strategii długofalowej nie wspominając. Ludzie, którzy miotają się od ściany do ściany w zależności od tego z której strony naciśnie na nich rzeczywistość.

Tacy ludzie nie powinni rządzić Polską. W dobie ogromnych wyzwań przed jakimi stoimy – cztery główne to model rozwoju gospodarczego, demografia, bezpieczeństwo, zaufanie na linii obywatel-państwo – potrzeba nam poważnych polityków i poważnej polityki. Nie błaznowania. Tylko czy jest nadzieja na takich ludzi?

Komentarze
Artur Bartkiewicz: Tego w orędziu Donalda Trumpa Polacy nie usłyszeli. Wyciągnijmy wnioski
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Komentarze
Bogusław Chrabota: Marszałek Czarzasty zaszarżował w Kijowie
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Eksplozje w Moskwie i Ukrainie. Czy Putin otwiera nowy, groźny etap wojny?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Cztery lata wojny. Codzienny egzamin dla Zachodu
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama