Zawieszenie prof. Aleksandra Nalaskowskiego przez władze Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu to niebezpieczny precedens. Jeśli ściga się naukowca za słowa z felietonu, to oznacza, że polskie uniwersytety idą w złym kierunku. Powinny być bowiem miejscem, gdzie ścierają się nawet najbardziej skrajne punkty widzenia. Jeśli zamiast wolnego sporu będzie dyktat politycznej poprawności, uniwersytet przestanie być uniwersytetem. Tym bardziej że ostatnimi czasy decyzje rozmaitych ciał uczelnianych szły w kierunku lewicowym. Odwoływanie spotkań z działaczami antyaborcyjnymi nie jest wyjątkiem. A radykalne i obraźliwe wypowiedzi wygłaszane przez uczonych niekryjących się ze swoimi lewicowymi sympatiami na razie nie kończyły się głośnymi sankcjami.