Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził wprost, że wykorzystanie fragmentu cudzego utworu mieści się w granicach pastiszu, o ile fragment ten z jednej strony jest rozpoznawalny, ale z drugiej wprowadzono do niego pewne zauważalne różnice w ramach dialogu artystycznego z oryginałem. Warunki te może spełnić technika samplowania, która stanowi fundament hip-hopu i muzyki elektronicznej.
Czytaj więcej
Polski rynek nagrań muzycznych w 2025 r. urósł o 14,2 proc. rok do roku, osiągnął wartość blisko 971 mln zł i awansował na 16. miejsce w światowym...
– Gdyby taka interpretacja była znana przed laty, to być może pierwsze solowe płyty Kazika „Spalam się” i „Spalaj się!” doczekałyby się wznowienia i nie były dzisiaj białymi krukami, właśnie ze względu na licznie wykorzystane na nich sample z utworów cudzych artystów takich jak Black Sabbath, Sade czy AC/DC – mówi Zbigniew Krüger, adwokat z kancelarii KRÜGERLEGAL.
– Sam po 15 latach też mam pewną satysfakcję, gdyż przedstawione przez TSUE warunki w sposób modelowy spełnił reprezentowany przeze mnie Peja, wykorzystując w swym utworze „Głucha noc” fragment piosenki Stana Borysa. Fragment ten był rozpoznawalny, ale jednocześnie przekształcony i skorzystano z niego właśnie na zasadzie dialogu sentymentalnego tekstu sprzed lat z ulicznym rapem – dodaje prawnik. Głośny w Polsce spór zakończył się ugodą, której treści strony nie ujawniają.
Kraftwerk walczy o prawa do sampla z „Metall auf Metall”
Najnowszy wyrok TSUE jest kolejną odsłoną w ciągnącej się od ponad 20 lat batalii prawnej o wykorzystanie fragmentu utworu „Metall auf Metall” znanego niemieckiego zespołu Kraftwerk. Krótka sekwencja rytmiczna tego utworu została zsamplowana, przetworzona, a następnie wykorzystana w formie powtórzeń w nagraniu „Nur Mir” niemieckiej raperki Sabriny Setlur. Dwaj członkowie zespołu Kraftwerk uznali to za pasożytnictwo ekonomiczne i wytoczyli proces przed niemieckimi sądami. Ostatecznie sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który w 2019 r. uznał, że nawet najkrótszy fragment utworu jest chroniony prawem autorskim, a wykorzystanie rozpoznawalnych sampli wymaga uzyskania zgody pierwotnego twórcy (sprawa C–476/17). Po tym orzeczeniu sąd niemiecki uznał, że w pewnym okresie producent utworu „Nur Mir” naruszył prawa autorskie zespołu Kraftwerk, ale w dwóch innych już nie.
Czytaj więcej
Niemiecki zespół Kraftwerk wygrał 20-letnią batalię o prawa autorskie do własnego utworu. Ta decyzja może mieć duży wpływ na cały przemysł muzyczny.
Obecny spór dotyczy okresu od 2021 r., kiedy to do niemieckiego prawa wdrożono wyjątek dotyczący pastiszu z dyrektywy 2001/29/WE zwanej dyrektywą InfoSoc. Pozwala ona na ograniczenie praw wyłączonych w zakresie korzystania z utworu do celów karykatury, parodii lub pastiszu. Ostatecznie po raz kolejny TSUE został poproszony o opinię, tym razem w celu doprecyzowania pojęcia pastiszu i możliwości wykorzystania fragmentu cudzego utworu właśnie na zasadzie tego wyjątku.
TSUE szuka równowagi między prawami twórcy a wolnością artystyczną
O ile pierwszy wyrok TSUE był uznany za mocno ograniczający swobodę artystyczną i w zasadzie uniemożliwiający korzystanie nawet z najkrótszych fragmentów bez zgody ich twórców, o tyle najnowszy stara się równoważyć dwie wartości: prawa autorskie twórcy i prawo każdej osoby do wolności sztuki. TSUE wskazał to zresztą wprost w orzeczeniu, w którym stwierdził, że chociaż dyrektywa InfoSoc ma na celu zagwarantowanie wysokiego poziomu ochrony praw autorskich i pokrewnych, to prawa te nie są bezwarunkowe, lecz muszą być zrównoważone innymi prawami podstawowymi, w tym wolnością ekspresji artystycznej. I na tej podstawie uznał, że technika samplowania może mieścić się w granicach pastiszu, a korzystanie na jej podstawie z fragmentów cudzych utworów może odbywać się bez konieczności uzyskania zgody pierwotnego twórcy, a tym samym bez zapłaty wynagrodzenia na jego rzecz.
Czytaj więcej
Na koniec 2025 roku wciąż otwarte pozostaje pytanie czy polska fonografia utrzyma rekordową 16. pozycję w rankingu IFPI największych rynków fonogra...
TSUE zastrzegł jednak kilka warunków, które muszą być spełnione, by wykorzystać sample z cudzej twórczości. Przede wszystkim zapożyczenie fragmentów musi odbywać się jawnie i być rozpoznawalne dla odbiorców. Chodzi więc o utwory, „które przypominają jeden lub więcej istniejących utworów, ale jednocześnie wykazują w stosunku do nich dostrzegalne różnice, aby nawiązać z nimi rozpoznawalny dialog artystyczny lub twórczy”. Jednocześnie Trybunał przyznał, że dialog ten może przybierać różne formy, „w tym imitacji stylu tych dzieł, hołdu dla nich lub humorystycznego lub krytycznego podejścia do tych dzieł”.
– To wyrok o muzycznych samplach, ale pytania, które stawia, mają charakter systemowy. TSUE nie stworzył „licencji na sampling”, lecz doprecyzował, kiedy ustawowy wyjątek może działać na rzecz wolności sztuki. To rozstrzygnięcie wzmacnia tendencję, by prawo autorskie interpretować nie wyłącznie przez pryzmat mechanicznego kopiowania, lecz także przez funkcję twórczego użycia i potrzebę zachowania równowagi między ochroną a dostępem do dzieła – komentuje Janusz Piotr Kolczyński, radca prawny z kancelarii C.R.O.P.A.
– Najważniejszy skutek praktyczny najnowszego rozstrzygnięcia polega na tym, że ciężar analizy przesuwa się częściowo z pytania, czy sama próbka jest rozpoznawalna „dla ucha”, na pytanie, czy nowe użycie tworzy rozpoznawalną relację twórczą z utworem źródłowym. To ważne nie tylko dla muzyki, ale także dla szerszych sporów o remiks, kulturę cytatu i twórcze przetwarzanie cudzych treści w środowisku cyfrowym i nie tylko – dodaje prawnik.
Czy prawo autorskie trzeba zmienić?
W poprzedzającej wyrok opinii rzecznik generalny Nicholas Emiliou poszedł jeszcze dalej niż TSUE i stwierdził, że obecne przepisy blokują swobodę twórczą, a „hamowanie procesu rozwoju nowych form wyrazu artystycznego nie jest pożądanym społecznie rezultatem”. Dlatego też postulował zmianę przepisów unijnych i wprowadzenie do nich wprost wyjątku dotyczącego ponownego wykorzystania artystycznego materiałów objętych ochroną.
– Wydaje mi się, że po dookreśleniu przez Trybunał pojęcia pastiszu obowiązujące przepisy pozwalają na osiągnięcie równowagi pomiędzy twórcami – autorem pierwotnego utworu i tego, kto chce go w ramach wolności sztuki wykorzystać – ocenia mec. Zbigniew Krüger. – Przyznaję, że nigdy nie byłem zwolennikiem prawa do zapożyczania wprost niezmienionych fragmentów. Jeśli ma to być wyrazem sztuki, to jednak pewna kreacja, twórcze przetworzenie jest niezbędne – dodaje.
Mec. Janusz Piotr Kolczyński zaznacza, że wyrok TSUE nadaje pewne ogólne ramy, a teraz dużo będzie zależeć od oceny konkretnych stanów faktycznych w indywidualnych sprawach, jakie toczą się i będą się toczyć przed sądami krajowymi.
– Niestety trend jest taki, że prawo twórcy do zakazywania reprodukcji staje się stopniowo narzędziem kontroli dostępu do dzieła, a nie instrumentem ochrony konkretnych jego kopii. TSUE stara się temu zapobiec, ale sam spowodował ten efekt, przyjmując szeroką interpretację prawa reprodukcji w swoim orzecznictwie, co ma obejmować wszelkie, nawet techniczne, ukryte czy niepubliczne akty utrwalenia i reprodukcji. Im bardziej zatem prawo do reprodukcji rozciąga się na coraz drobniejsze fragmenty rzeczywistości, tym silniej zaznacza się potrzeba elastyczności po stronie wyjątków od tego prawa. Pastisz tę przestrzeń częściowo otwiera, ale na warunkach, które sądy krajowe będą musiały dopiero doprecyzować w setkach konkretnych sporów, zanim system ustabilizuje się w nowej równowadze – podsumowuje Janusz Piotr Kolczyński.
Sygnatura akt: C‑590/23