W ostatnim czasie na Facebooku po raz kolejny zaczęły się pojawiać dobrze nam znane tzw. łańcuszki – wiadomości straszące koniecznością opublikowania oświadczenia o zastrzeżeniu dla siebie praw autorskich do treści umieszczanych w portalu. Czy tego typu wiadomości mogą w jakikolwiek sposób wpłynąć na naszą sytuację prawną?
Absolutnie nie. Zakładając konto, godzimy się na regulamin i polityki Facebooka, tak więc jakiekolwiek późniejsze oświadczenia nie mają na ten stan rzeczy wpływu. Przy zakładaniu konta zaakceptowaliśmy konkretne zasady nakładane na użytkowników przez Meta Platforms (właściciela portalu Facebook) i w zamian za to, że korzystamy z konta w portalu, musimy się na nie godzić.
Do kogo więc, bez względu na udostępnienie takiego łańcuszka, należą prawa do treści publikowanych w portalu Facebook?
Do nas. Korzystając z Facebooka, nie przenosimy bowiem na Meta Platforms naszych praw autorskich.
Czytaj więcej
Właściciel Facebooka i Instagrama, koncern Meta, nie może już wyświetlać spersonalizowanych reklam w krajach europejskich – zdecydowała Europejska...
Do przeniesienia majątkowych praw autorskich potrzebna jest umowa zawarta pod rygorem nieważności na piśmie, której nikt z nas z tą korporacją nie zawierał. Udzielamy jednak licencji opisanej w regulaminie portalu. Pozwala na wykorzystywanie naszych treści w celu poprawnego działania portalu oraz stosownie do ograniczeń prywatności, które wskażemy w ustawieniach konta. Możemy więc m.in. oznaczyć publiczny lub prywatny charakter naszego profilu albo zezwolić na widoczność danych treści tylko dla części osób. Bez regulaminowego zapisu o licencji na rzecz Facebooka nie byłoby więc mowy o funkcjonowaniu tego portalu.
Jaki cel może mieć więc osoba produkująca lub udostępniająca tego typu treści? Mówimy tu tylko o niewiedzy czy też o próbach siania dezinformacji i paniki?
Podstawowymi czynnikami są tu niewiedza i brak świadomości społeczeństwa. Łatwo nam założyć gdzieś konto, podać swój e-mail lub zamówić newslettera, a myślenie o konsekwencjach tego działania przychodzi nam trudniej.
Jeśli chodzi już o samego Facebooka, przekazujemy mu mnóstwo danych, a Facebook ma możliwość śledzenia i profilowania reklam pod nasze gusta. Zakładając konto na Facebooku, musimy liczyć się z dostępem korporacji Meta Platforms do naszych danych, stosownie do jej polityki wewnętrznej, oczywiście z poszanowaniem przepisów RODO.