I to wróciliśmy wcale nie z jabłkami, czy drzewkami świątecznymi, które niesprzedane na polskie Boże Narodzenie jeżdżą na wschód. Tym razem zaistnieliśmy na rosyjskim rynku wysoko przetworzonymi wyrobami.
Zakłady zlokalizowane w Polsce sprzedały tam w pierwszym kwartale silniki turboodrzutowe o mocy powyżej 25 kilonewtonów za 198 mln zł, podczas gdy rok wcześniej sprzedaży takiego sprzętu do Rosji nie było. Sprzedaliśmy też leki za 230 mln zł, czyli o 154 mln zł więcej rok do roku, ale także… procesory cyfrowe za 285 mln zł - o 77 mln zł więcej rok do roku.
Mocnym punktem naszego eksportu są też pojazdy samochodowe i części do nich - w pierwszym kwartale bieżącego roku wysłano do Rosji z Polski takie towary za aż 799 mln zł, o 168 mln zł więcej rok do roku. Z tego najszybszy przyrost zanotowano w samochodach ciężarowych (przyrost o 67 mln zł do 155 mln zł) i ciągnikach (przyrost o 50 mln zł do 88 mln zł).
Produkty pochodzenia roślinnego z czołowych miejsc w naszym rosyjskim eksporcie jeszcze osiem lat temu, obecnie stanowią zaledwie 1,3 proc. Jeśli polska żywność dociera do Rosji, to głównie ta przetworzona, jak np. mrożonki warzywne i owocowe, lub pieczywo.
Najważniejszymi naszymi produktami eksportowymi do Rosji są w rezultacie obecnie wyroby przemysłu maszynowego, elektrycznego, samochodowego i chemicznego. Biorąc pod uwagę wartość dodaną w gospodarce to raczej dobra zmiana niż koncentracja na nieprzetworzonej żywności.
Ciekawym segmentem rynku dla polskich eksporterów są: kosmetyki, chemia gospodarcza, farmaceutyki czy AGD. Polskie produkty z tych kategorii bronią się jakością, do której rosyjskim producentom wciąż daleko. Dla przykładu, sprzedaż wyprodukowanych w Polsce zmywarek na rosyjski rynek wzrosła w bieżącym roku o aż 44 proc. rok do roku i prawie podwoiła w dwa lata - wynika z danych GUS.